Michał Listkiewicz: Gdybym bardziej rygorystycznie podchodził do regulaminów i wewnętrznych ustaleń, to Darek powinien stracić pracę znacznie wcześnie, za różnego rodzaju wykroczenia. Ale czuję do niego słabość, więc przymykałem oko na różne sprawy. Kilkakrotnie dostawał szanse. To Beenhakkerowi zawdzięcza, że wrócił w pewnym momencie do drużyny. Odpłaca się jednak za to bardzo nieelegancko. Zawsze okazywał w PZPN poczucie wyższości, nie był lubiany przez współpracowników.
Kary, nagany, spóźnienia. Jakby to policzyć, to palców u rąk by nie starczyło. To dzięki mnie Darek został asystentem Beenhakkera. Wcześniej Holender nawet o nim nie słyszał. Nie miałem żadnego wpływu na to, że Leo z niego zrezygnował.
Nieprawda. Lindeman został zatrudniony tylko na kilka tygodni.
Aż tyle to na pewno nie.
To już bardziej prawdopodobne, ale nie wiem dokładnie, trzeba by Zdzisia Kręcinę zapytać. Dziekanowski zarabiał kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Jeśli uważa, że to mało, nic na to nie poradzę. Tyle w PZPN płacimy asystentom.
Moim zdaniem Frans Hoek nie dostawał więcej. A wracając do zachowania Dziekanowskiego, powiem panu coś, o czym jeszcze nie mówiłem. Nie podobało mi się, że Darek woził Beenhakkera na oficjalne i pół oficjalne spotkania do ówczesnego ministra sportu Tomasza Lipca. Życie pokazało, że stawiał na złego konia.
Jestem pewien, że inni współpracownicy selekcjonera nie odebrali tego tak jak Darek. Wystarczy zapytać Bobo Kaczmarka czy Adama Nawałkę. Darek po raz kolejny pokazuje, że jest przewrażliwiony. Jaki wiec, skoro ja nie startuję w wyborach? Gdybym chciał wyrzucić Dziekanowskiego to bym to po prostu zrobił.
Moim zdaniem Andrzej zawsze lubił Leo. Poza tym to znacznie lepszy trener od Dziekanowskiego.
Dumny jestem, że mamy w kadrze takiego fachowca od bramkarzy jak Frans. On jest rozpoznawalny w całej Europie, wszędzie go cenią. A z tego, co wiem to drugim trenerem jest Rafał Ulatowski.
Kłamiąc? Po prostu nie chciałem przyznać, że coś wiem. Trochę głupio wyszło, dostałem za to od kilku gazet. W każdym razie powiedziałem o tym Zbyszkowi Koźmińskiemu, bo uznaliśmy, że w obecnych czasach przed dziennikarzami nic się nie ukryje. Tym bardziej, że Boruc, Majewski i Dudka pili właśnie z nimi.
Ja wiem z kim piłkarze pili, ale cóż, sam byłem dziennikarzem i też lubiłem się napić. Piłkarzy również tak do końca nie potępiam. Taki Zlatan Ibrahimowic jak nie popije i komuś nie przyłoży, to gra słabo. Tyle, że Zlatan jest jeden.
Nie jestem zainteresowany tym zakładem, bo wolę napić się dobrego wina niż whisky. Nie ma żadnego układu, po prostu waham się, szukam rozwiązań. Nie zgłosiłem się jako kandydat na prezesa PZPN i nie podjąłem decyzji czy wystartuję. Wie pan, to jest tak jak z tym gościem, który sprzedawał swój ulubiony samochód. Jak zobaczył, że bierze go facet w gumofilcach i w berecie z antenką, to mu się żal zrobiło.
Nie, Grzesio nie. Idealnie się nadaje. Jestem jednak po rozmowach z szefami UEFA. Trzeba coś takiego wymyślić, aby nie zrobić krzywdy Euro 2012. Moje pięć lat pracy w tej sprawie nie może zostać zaprzepaszczone. Także dla UEFA jest nie do przyjęcia, że ktoś się w ostatniej chwili podłączy i będzie wypinał pierś do orderów.
Trzeba zrobić tak, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Listkiewicz musi być pogoniony, ale z drugiej strony musi także zajmować się przygotowaniami do Euro. W Niemczech przez pewien czas było dwóch prezesów. Ja nie mogę nie zajmować się tą imprezą. Tak mówi Blatter, tak mówi Surkis, tak mówią wszyscy. Tak podpowiada logika.