Zbigniew Boniek nie chce dołączać do krytyków, którzy nie pozostawiają suchej nitki na Leo Beenhakkerze. "Niedawno szkoleniowiec odbierał nagrody, odznaczenia za awans i to było normalne. Teraz nie załamujmy rąk. Najpierw uporządkujmy bałagan na naszym podwórku, a potem wymagajmy wyników od reprezentacji" - mówi "Zibi".
Boniek mówi, że analiza błędów popełnionych przez kadrę i trenera na Euro jest normalna, ale w dyskusji na temat dymisji Beenhakkera nie zamierza uczestniczyć. "Mógłbym podać pewnie ze sto przykładów błędów, jakie zostały popełnione, ale też i wyszukać ze trzydzieści spraw, które zostały zrobione dobrze" - mówi.
"Zibi" podkreśla, że nie można porównywać eliminacji i finałów Euro. "Zapomnijmy o przeszłości" - nawołuje. "Forma, którą zaprezentowaliśmy w spotkaniu z Chorwacją, pewnie wystarczyłaby na Kazachstan, Finlandię i Belgię" - dodaje na łamach "Przeglądu Sportowego". Na turniej to było jednak po prostu za mało...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|