Milik wrócił do gry po 652 dniach przerwy
Kariera Milika kilka razy była przerywana urazami skutkującymi długimi przerwami w grze. Ostatniej poważnej kontuzji nabawił się w towarzyskim meczu reprezentacji Polski z Ukrainą (3:1) w czerwcu 2024 roku, krótko przed mistrzostwami Europy. Leczenie kolana trwało prawie dwa lata.
Milik na boisko wrócił 21 marca po trwającej 652 dni przerwie. Niestety nie na długo. Polak wszedł do gry w 79. minucie zakończonego remisem 1:1 spotkania Serie A z Sassuolo w 30. kolejce włoskiej Serie A. W 90. minucie miał nawet szansę na zdobycie zwycięskiej bramki, ale jego strzał głową z najwyższym trudem obronił bośniacki bramkarz gości Arijanet Murić. Później rozegrał jeszcze 24 minuty w potyczce z Genoą (2:0) i na tym koniec. Milik na treningu doznał kolejnej kontuzji. Tym razem mięśnia dwugłowego uda.
Milik nie myśli o grze w Górniku
Notoryczne kłopoty ze zdrowiem sprawiły, że w Juventusie nikt już nie liczy na Polaka. Według doniesień włoskich mediów postawiona na nim krzyżyk. 32-latek z klubem z Turynu ma ważny kontrakt do czerwca 2027 roku, ale zdaniem dziennika "Tuttosport" w barwach "Starej Damy" już nie zagra.
Włosi twierdzą, że Milik najprawdopodobniej w letnim okienku transferowym wróci do polskiej Ekstraklasy. Dziennikarze "Tuttosport" wskazują, że byłemu snajperowi reprezentacji Polski najbliżej jest do Górnika Zabrze, w którym dyrektorem sportowym jest jego brat, a on sam w tym klubie stawiał pierwsze kroki w zawodowym futbolu. Milik jednak wykluczył takie rozwiązanie. Na razie myślę, że jest na to jeszcze za wcześnie - powiedział piłkarz na antenie "Kanału Sportowego".