Wyścig: Grzegorz Lato – Zbigniew Boniek na pewno będzie pasjonujący, a kto wie może się panowie porozumieją ze sobą? Przecież kiedyś znakomicie współpracowali na boisku.
No tak, ale mogliby się dogadać tak, jak w polityce. Często przecież tworzy się koalicje różnych partii. Nie muszą żyć jak pies z kotem.
To prawda, że ma. Jego przyjaźń z Platinim ma bardzo duże znaczenie i niezależnie, co Zbyszek będzie robił, to musi być koniecznie wykorzystany przy pracach nad Euro.
Na razie zgłoszenie mojej osoby nie wpłynęło.
To byłaby dla mnie dość duża niespodzianka. Każdy ma prawo zgłaszać kogo chce. Ale co do Zbyszka. Na pewno zwrócę się do niego o pomoc. Bez względu na to czy wygra wybory na prezesa czy nie.
To zależy od prezesa.
Pan mnie przecenia. Będę się zajmował Euro, sprawami międzynarodowymi, reprezentowaniem nas w FIFA i UEFA. No chyba, że nowy prezes wymyśli kogoś innego, ale nie sądzę. Bo wywalczenie sobie takiej pozycji jaką ja mam w tych strukturach to jest przynajmniej osiem lat. Byłoby marnotrawstwem stawianie na kogoś innego. Kiedyś, po zmianie władzy w PZPN, na skutek nastrojów antysemickich pogoniono Leszka Rylskiego, który był jedynym w historii Polakiem w komitecie wykonawczym UEFA. Od tego minęło 40 lat i nie jesteśmy w stanie nikogo tam wprowadzić. Ja byłem już blisko. Niedawno zabrakło mi trzech głosów.
Zdzisio to jedna z ciekawszych postaci w polskiej piłce. Trochę w cieniu. Reprezentuje PZPN, a nawet dziennikarze go lubią. Człowiek o ogromnej wiedzy. Doktor nauk wychowania fizycznego, wykładowca, trener pierwszej klasy. Dawniej grał w Koszarawie Żywiec, przesympatyczny facet, serce na dłoni. Nowy prezes PZPN powinien go jeszcze bardziej docenić i zwiększyć jego rolę. Nie wiem czy Zdzisio ma ochotę zostać prezesem PZPN. Nie sądzę. W każdym razie Boniek, Lato i Kręcina to trzech facetów, którzy przerastają wszystkich ewentualnych kandydatów zdecydowanie.
Trudno żeby było inaczej. Mamy tylko jednego króla strzelców mistrzostw świata, a PZPN jest to jednak instytucja piłkarska. Nie damy się upolitycznić. Nie zgadzam się na przyjście polityka, menedżera, czy innego jajogłowego.
Mirek dobrze wie, że jestem zdeterminowany w kierunku Euro. Dobrze mi się tu współpracuje z ministrem, wicepremierem Schetyną, prezesem spółki PL 2012 Marcinem Herrą.
Oczywiście, że jest układ. Nazywa się Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie. Nie ma co patrzeć, kto kogo lubi lub z jakiej jest partii.
Leo bez przerwy jest w podróży. Jeśli pojechał do niego, to bardzo dobrze. Artur przechodzi trudny okres sportowy i osobisty, ale to się w życiu każdemu zdarza. Trzeba mu podać rękę. To jest zawodnik, któremu bardzo wiele zawdzięczamy, a jeszcze na tyle młody, że może nam wybronić wiele meczów. Tak jak na ostatnim Euro. Fajny człowiek, a że wypił? To i pan wypił, i ja wypiłem, i prezydent z premierem też potrafili kilka butelek wina wypić. I nic w tym złego nie ma.
Dziwię się, że tak doświadczony człowiek daje się tak czasami prowokować. Po co mu to? Może mu źle tłumaczą to, co się w prasie pisze? Nie wiem. Każdy dziennikarz ma prawo do wyrażania swoich opinii i pisanie tego, co wie. I to jest wasze święte prawo. Można się z mediami nie zgadać, ale nie można się na nie obrażać. Trzeba dyskutować. Gdybym ja się obrażał na niektóre media, to bym osiwiał. Przepraszam, te siwe włosy by mi wypadły.
Każdy jak ma kłopot, to reaguje nerwowo. Taka typowa nadreakcja. Mój ojciec był aktorem, a mama reżyserem. Jak się zbliżała premiera to trzeba było uciekać z domu, bo się nie dało wytrzymać napięcia.
To prawda, ale pretensje nie powinny być do Beenhakkera. Pokażmy zawodników, którzy zrobili postęp. Jakie kluby poszły w górę? Matusiak i inni nagle zrobili zjazd w dół. Teraz jest problem, bo z gorszego materiału musi skroić drużynę na miarę awansu.
Nie stawiam mu ultimatum. Ale uważam, że cztery punkty w dwóch najbliższych meczach to jest minimum, aby dalej być w grze. Trzeba powoływać tych zawodników, którzy są w najwyższej formie i nie ważne czy mają osiemnaście lat czy trzydzieści osiem. Jeżeli piłkarze typu Sosin, Wichniarek czy Jeleń zapewnią zwycięstwo nad Czechami czy Słowacją, to trzeba ich brać. Nawet jak nie pasują do generalnej wizji, nawet jakby już później nie miało się z nich korzystać. Nie ma czegoś takiego jak budowanie reprezentacji na dalszą przyszłość. Ważne są tylko najbliższe mecze.
Nie, ale na przykład za Wichniarkiem przemawia to, co prezentuje w Bundeslidze.
Nie wiem czy namówiłem, bo powołania jeszcze nie poszły. Namawiałem go żeby obejrzał tego chłopaka. Pamiętam go z drużyny Pawła Janasa. Widziałem go wiele razy na Cyprze. Znam go osobiście. Ma fajny charakter, taki budujący drużynę, jest przez wszystkich lubiany. Byłem rozczarowany, że Janas go nie wziął na mundial. Przyznaję w sprawie Sosina rozmawiałem z Leo kilka razy.
Nie żartujmy, nawet nie wiem czy Łukasz ma menedżera
Beenhakker jest człowiekiem honoru. Nie sądzę, że w momencie gdyby – odpukać stracił szanse awansu – trzymałby się kurczowo stanowiska. Po to tylko, aby zarobić te pieniądze. Nie mając wokół siebie dobrej atmosfery. Zbyt dużej klasy to człowiek.
On naprawdę w życiu zarobił co nieco pieniędzy. Gdyby na szali stała jego godność i finanse, to na pewno postawi na to pierwsze. Ale nie przewiduję takiego scenariusza. Niech pan zadzwoni
do mnie pod koniec października. Wszyscy będą szczęśliwi, bo będę zostawiał związek w doskonałej kondycji, z przyznanym nam Euro i polską drużyną na czele grupy w eliminacji mistrzostw
świata. To będzie początek mojego przemówienia, które zmierzam wygłosić.