Dziennik Gazeta Prawana logo

"Dla Beenhakkera jestem piątym kołem u wozu"

22 grudnia 2008, 14:14
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Marek Saganowski ma żal do Leo Beenhakkera, że ten traktuje go jak piąte koło u wozu. "Tylko gdy ktoś jest kontuzjowany, trener przypomina sobie o mnie" - mówi piłkarz, który najwięcej żalu do selekcjonera miał w sierpniu, gdy nie dostał powołania na mecz towarzyski z Ukrainą.

"Pomyślałem, że to niesprawiedliwe. Byłem w niewielkim gronie tych, którzy zostali pochwaleni za grę w Austrii, ale jako jedyny wypadłem z drużyny. Leo Beenhakker powoływał mnie zwykle wtedy, kiedy komuś coś się stało. Byłem zapchajdziurą" - mówi "Sagan".

Saganowski, który był ostatnio wypożyczony do grającego w Lidze Mistrzów Aalborga, czuje się niedoceniany przez kolejnych selekcjonerów. "Przed wyjazdem na mundial do Niemiec strzeliłem gola Wyspom Owczym, a trener Janas i tak mnie nie powołał" - wspomina.

Mimo tych wszystkich perypetii Saganowski się nie obraża. "Zawsze byłem i jestem do dyspozycji selekcjonera" - podsumowuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj