Dziennik Gazeta Prawana logo

Działacz PZPN grozi samobójstwem

19 stycznia 2009, 23:13
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kazimierz Greń, członek zarządu PZPN zasugerował, że chce popełnić samobójstwo. Działacz, który znalazł się pod lupą prokuratury w sprawie o wyłudzenie 8,5 tys. zł, twierdzi, że jego życie zamieniło się w koszmar, bo brał udział w kampanii wyborczej Grzegorza Laty - pisze DZIENNIK.

Na sobotnim zjeździe Podkarpackiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej podczas swojego przemówienia Greń odczytał napisany wcześniej list pożegnalny. "Miałem nadzieję, że żyję w normalnym kraju, ale szkalowanie mojej osoby okazało się skuteczne. " - mówił. Za chwilę niemal ze łzami w oczach wykrzyczał: "Wiem, że obiecane są nagrody za moją głowę i zrobicie wszystko aby tak się stało. Ciekaw jestem jaka jest nagroda. Czy to awans czy wyższy stopień? Wiem, że poparłem w wyborach nie tego człowieka. Odchodzę. Mój problem był tylko jeden: zawsze chciałem dobrze dla ludzi. ".

Tak dramatyczne zakończenie wprawiło zebranych w osłupienie. Zebrani przypuszczali, że chodzi raczej o pożegnanie z działalnością w strukturach piłkarskich niż pożegnanie z życiem. Greń jednak dodał: - pisze DZIENNIK.

>>>Prokuratura zrobi nowe wybory w PZPN

Część sali zaczęła skandować „zostań z nami!”. To ta część, która zawdzięcza Greniowi stołki w PZPN. Sam prezes nie krył tego kilka minut wcześniej w swoim przemówieniu: "Mamy 20 miejsc w różnych komisjach w PZPN. To mnie to zawdzięczacie!" - krzyczał. Większość jednak nie podchwyciła okrzyków stronników Grenia. Co więcej, .

Nie wiadomo na ile poważne były groźby Grenia. Jego znajomi twierdzą, że zawsze lubił na siebie zwracać uwagę. Jeden z działaczy wspomina: "Zanim jeszcze był prezesem mieliśmy zjazd okręgu w Stalowej Woli. Nikt nie zwracał uwagi na Kazia, więc ten zaczął... śpiewać".

(działacz twierdził, że posiada średnie wykształcenie, podczas gdy naprawdę miał wówczas tylko zawodowe). Informacja o chorobie okazała się jednak fałszywa.

Prawdziwe są problemy z prokuraturą. W domu Grenia pojawili się policjanci w kominiarkach. "Dostałem wezwanie na policję w charakterze podejrzanego. CBA ma upoważnienie do sprawdzenia moich oświadczeń majątkowych. " - informował działacz na sobotnim spotkaniu noworocznym w Boguchwale.

Pieniądze miały być przeznaczone na rozliczenie akademii w szkole mistrzostwa sportowego. Tymczasem działacze ze związku wydali je na suto zakrapiany bankiet i podstawili lewą fakturę. Baron z Podkarpacia tłumaczył wówczas, że on podpisuje tysiące takich dokumentów. Prokuratura postawiła jednak zarzut restauratorowi, który wystawił wątpliwy rachunek. "Sprawa jest rozwojowa" - usłyszeliśmy ponadto w prokuraturze.

W ostatnich dniach doszło do zdecydowanego przyspieszenia w dochodzeniu. Nie wiadomo jednak, kiedy Greń ma złożyć wyjaśnienia, ani też czy ma jakieś zarzuty. "Wydział śledczy naszej prokuratury zajmuje się sprawą. Do środy, do powrotu rzecznika prasowego z urlopu, nie udzielamy żadnych informacji" - powiedziała nam Elżbieta Kosior, prokurator okręgowy.

>>>Kazimierz Greń pod lupą prokuratury

Z naszych informacji wynika jednak, że Greń jest w coraz większych opałach. - mówi Wincenty Morycz, były prezes Podkarpackiego ZPN. "To bierze się stąd, że przez kilka lat nie było w związku wiceprezesa do spraw finansowych. Greń robił wszystko sam. Osobiście pisałem do ministra o wielu nieprawidłowościach z tym związanych. Zresztą w okręgu jest nie tylko problem z kasą, ale i z ostatnimi wyborami, które moim zdaniem były nielegalne. Dlaczego? Sześćdziesiąt procent głosujących stanowili ustępujący członkowie zarządu" -– dodaje Morycz.

Kilka miesięcy temu Greń był uznawany za wielkiego rozgrywającego. To właśnie on zorganizował Lacie całą kampanię wyborczą (chociaż sfinansował ją Grzegorz Kulikowski), wymyślił program, jeździł po Polsce i lobbował. Jak mówią znajomi Grenia, miał on nadzieję na to, że dostanie posadę sekretarza generalnego w PZPN. Jednak po wyborach Lato kompletnie się od niego odciął. Greń w ramach rewanżu udzielił kilka skandalizujących wywiadów, w których oskarżył nowego prezesa o oszukanie swoich przyjaciół oraz wyborców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj