Leo Beenhakker miał przed meczem z Litwą prawdziwego pecha. W trakcie odprawy... dostał po głowie od dyrektora technicznego kadry Jana de Zeeuwa. Holender rozstawiał tablicę z rozwiązaniami taktycznymi, gdy nagle uderzyła ona Leo prosto w skroń. Selekcjonera aż zamroczyło.
Cios był naprawdę mocny i niebezpieczny, bo Beenhakker został uderzony tuż obok oka. Polała się krew, ale na szczęście trenerowi reprezentacji Polski nie stało się nic poważnego.
Krwotok szybko zatamował lekarz, a Leo paradował po murawie z niewielką szramą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|