"To było ciekawe doświadczenie i sam zastanawiam się, jak wypadłem" - mówi DZIENNIKOWI Roger, który ma nadzieję, że jego postać przyciągnie do kin dużą ilość widzów.

Reklama

"W filmie występuję po prostu jako Roger Guerreiro, który zostaje zaproszony na ślub. Mam na sobie garnitur i... kozaczki, ale niczego więcej nie zdradzę" - zastrzega legionista.

Roger żałuje, że nie miał okazji bliżej poznać żadnego z aktorów. "Niestety, na planie mieli dużo pracy i tylko się przywitaliśmy" - opowiada. Reprezentant Polski ma jednak nadzieję, że to dopiero początek jego przygody z filmem. "Jeśli wypadłem dobrze, to może zaproszą mnie do kolejnych filmów? Chciałbym też sprawdzić się w jakichś polskich dialogach, bo w swoim debiucie... nie powiedziałem ani słowa".