Mariusz Lewandowski: Założenia są takie, że w tych meczach musimy zdobyć 6 pkt. Nie ma innej możliwości. Bo czego mamy się obawiać? Samych siebie. Może pokonać nas tylko nasza własna słabość. To kwestia psychologiczna. Musimy uwierzyć, że jesteśmy mocni.
Sport jest taki, że jedna głupia porażka może wiele skomplikować. Teraz musimy wygrać wszystkie mecze, żeby odrobić tamtą stratę. To będzie mecz dwóch drużyn grających różnymi stylami. Musimy narzucić Irlandczykom naszą grę i nie oglądać się na rywali.
Pracowałem bardzo ciężko, żeby odzyskać formę. Trener widział moją pracę i znów na mnie stawia, choć rywalizacja jest naprawdę mocna. Na moje miejsce trener ma pięciu innych zawodników.
Tak było. Ale nie jestem tanim zawodnikiem i wszystkie rozmowy z innymi klubami kończyły się na wstępnych kontaktach. Poza tym gdzie ja znajdę klub, który od strony sportowej ma taką pozycję jak Szachtar? Nie chcę odchodzić tylko po to, żeby odchodzić. Chcę się nadal rozwijać, a nie robić wielki krok do tyłu. Gram co roku w Lidze Mistrzów i nie interesują mnie propozycje z zespołów z dołu albo środka tabeli.
Dokładnie. W drugim meczu nie daliśmy im nawet cienia wątpliwości, który zespół jest lepszy. Otworzyły się przed nami drzwi do wielkiego sukcesu. Teraz gramy z Olympique Marsylia i mamy 50 proc. szans, żeby awansować i zdobyć ten puchar.
Od dawna jesteśmy takim brylancikiem w jego finansowym imperium. Poza tym chcemy dać trochę radości naszym kibicom, którym nasze sukcesy osładzają trochę trudy codziennego życia – pracy w kopalniach czy hutach.