W niedzielnym magazynie Cafe Futbol Zbigniew Boniek opowiedział o telefonie, który odebrał od menedżera piłkarskiego Antonio Caliendo. Włoski agent, który chciał załatwić jednemu ze swoich piłkarzy transfer do Feyenoordu Rotterdam, został odesłany do Leo Beenhakker.
Czyżby Leo Beenhakker mimo zapewnień, nadal nie zapomniał o Feyenoordzie Rotterdam? Jak wynika z opowieści Zbigniewa Bońka Holender jest uważany w klubie za potężną szychę. Jest to osoba odpowiedzialna za nabór nowych zawodników. Skaut? Tego Boniek nie jest w stanie określić.
Skąd historia? Menedżer Antonio Caliendo zdradził mimo woli kulisy zdarzenia. Włoch zadzwonił do Bońka z prośbą o numer telefonu do selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera.
Leo Beenhakker zapewniał wcześniej, że Feyenoordowi pomaga tylko w wolnym czasie. Ujawnione przez Bońka informacje stawiają Holendra w złym świetle, szczególnie przed zbliżającym się zarządzem PZPN.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|