Dziennik Gazeta Prawana logo

Stan wyjątkowy w czeskim futbolu

8 lipca 2009, 20:17
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Czesi na poważnie wzięli się do odbudowywania swojej potęgi. Mają teraz jeden cel: wygrać pozostałe mecze eliminacyjne, łącznie z tym przeciwko Polsce, i awansować na mundial. Wszystko zostało temu podporządkowane. Pomagać będą kluby, trenerzy z zagranicy, doradcy, Jan Koller, a może nawet i Pavel Nedved, którzy mogą wrócić do reprezentacji.

"To może jeszcze nie jest rewolucja, ale na pewno bardzo poważne i istotne zmiany" - mówi „Dziennikowi” Werner Liczka, szkoleniowiec Banika Ostrawa. "Widzę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Nasze szanse na awans w ciągu ostatnich kilku dni drastycznie wzrosły".

Co się wydarzyło w ostatnich dniach? Tak naprawdę to jego, a nie Milana Barosa czy Tomasa Rosickiego, powinniśmy się najbardziej obawiać. "Jeszcze grając w piłkę, został magistrem prawa. Nie da się go porównać z żadnym polskim działaczem, to zupełnie inna klasa. Może trochę przypomina swoją postawą Bońka, ale Ivan jest o wiele lepszym trenerem niż Zibi" - śmieje się Liczka.

Hasek zastąpił Pavla Mokrego, działacza tak skompromitowanego, że nawet nie ubiegał się o reelekcję. Nowy prezes na dzień dobry wręczył wymówienie blisko stu działaczom piłkarskiej centrali, a następnie… mianował się selekcjonerem reprezentacji. "Wyjątkowa sytuacja wymaga wyjątkowych rozwiązań" - powiedział.

Wcześniej selekcjonerem miał zostać Karel Jarolim, trener mistrza Czech Slavii Praga, ten jednak grzecznie odmówił. Lepiej bić się w Lidze Mistrzów, niż tracić nerwy na Polaków i Słowaków. Wolał więc sam wziąć się do tego, na czym teraz najbardziej mu zależy. No, może nie sam…

Dobrał sobie znakomitych doradców. Przede wszystkim Karela Brucknera, swego czasu uznawanego za jednego z najlepszych trenerów świata. Bruckner ma mu podpowiadać, jak ograć Polaków. "Rozmawiałem z Karelem przez cztery godziny. Ten człowiek wciąż żyje piłką, ma mnóstwo pomysłów i energii. Będzie z drużyną cały czas, podczas treningów i meczów" - powiedział Hasek.

Kadrowicze byli zachwyceni jego pomysłem. "Bardzo lubimy pana Brucknera, on sprawi, że znów będziemy drużyną" - powiedział bramkarz Chelsea Londyn Petr Cech.

Do sztabu dołączyli również Michal Bilek, Ludek Kusacek i Jan Stejskal. Menedżerem kadry ma zostać Vladimir Smicer, który ma nie tylko wykorzystywać swoje kontakty, ale i charyzmę. "On będzie mieć posłuch. Prawda jest bowiem taka, że kadrowicze mieli zbyt wiele swobody, robili, co chcieli" - mówi nam Igor Bruzl, były dziennikarz, a obecnie działacz piłkarski.

"Vladimir jeszcze się waha. Sam nie wie, czy chce definitywnie zakończyć karierę. Ale potrzebujemy go. Spełniałby taką rolę, jaką pełni Oliver Bierhoff w reprezentacji Niemiec" - powiedział Hasek.

Nowy prezes-selekcjoner szuka teraz kolejnych posiłków. W przeciwieństwie do Leo Beenhakkera Hasek jest bardzo mobilny. "Niedawno osobiście do mnie zadzwonił. Ma przylecieć do Moskwy, porozmawiamy sobie. Generalnie wszystko jest możliwe" - powiedział napastnik Krylii Sowietow Jan Koller na łamach czeskiego „Sportu”. - twierdzi Liczka.

Były pomocnik Juventusu kilka tygodni temu zakończył karierę. Ale już się nudzi. "Według mnie wróci do piłki. To wielki mistrz i potrzebuje zajęcia. Mnóstwo klubów by go chciało. Kadra pewnie też" - twierdzi agent Nedveda Mino Raiola.

W reprezentacji mają panować nowe zasady: żadnych zabaw, sporo pracy, taktyczny reżim, powoływani są tylko ci, którym się naprawdę chce grać. "Do tej pory różnie z tym bywało. Grupa, którą tworzy właśnie Hasek, ma przywrócić kadrze normalność. Reprezentacja Czech znów będzie monolitem, będziemy grać ładnie i skutecznie" - uważa Bruzl.

Hasek ma przebaczyć zawieszonym piłkarzom. Zamierza stworzyć w kadrze prawdziwy dream team, ale nie zapomina o zapleczu. Jako prezes też chce wiele zmienić. Ma mało czasu (najbliższy mecz eliminacyjny Czesi grają 5 września ze Słowacją), ale bardzo dużo pomysłów i energii. "Do tej pory mieliśmy z tą federacją same problemy i afery. Pracowali w niej amatorzy, którzy nie załapali się do profesjonalnych klubów. Sporo zarabiali, a mało robili. Trochę to przypominało wasz PZPN" - śmieje się Bruzl.

Nowy prezes zwolnił więc starych działaczy, drastycznie zmniejszył kadry, a przyjął tylko kilku zaufanych ludzi, głównie właścicieli klubów. Każdy z nich pracuje za darmo (czy to taka sama „społeczna” praca jak w przypadku naszych działaczy, nie wiadomo). Za kontakty z klubami odpowiedzialny został Karel Poborsky. Haskowi bardzo zależy, aby drużyny Gambrinus Ligi faworyzowały potencjalnych kadrowiczów i szły na rękę reprezentacji, przynajmniej do końca eliminacji. "Być może w tym celu spotka się szefami klubów na kilka dni przed startem ligi" - mówi Liczka.

Czy Haskowi się uda - Czesi ograją nas, awansują na mundial i wrócą na salony? - napisał Adam Nenadal w „Lidovych novinach”. W jednym z sondaży 90 proc. Czechów stwierdziło, że Hasek będzie świetnym prezesem. W innym sondażu tylko 10 proc. respondentów chciałoby, aby został trenerem kadry. Miejmy nadzieję, że selekcjonerem rzeczywiście okaże się kiepskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj