Steven Gerrard przyznał się do uderzenia Marcusa McGee w barze w Southport w grudniu 2008 roku, ale, jak stwierdził, zrobił to w obronie własnej. Sędziowie piłkarzowi uwierzyli i uwolnili go od stawianych mu zarzutów. A więc zamiast do paki, Anglik znów wybiegnie na boisko w barwach Liverpoolu.
Sześciu z siedmiu sędziów nie miało wątpliwości – Gerrard tylko się bronił, a więc nie może być mowy o winie. "Jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego wyroku. Teraz zamierzam, jak najszybciej o tym wszystkim zapomnieć i skupić się na nadchodzącym sezonie" – powiedział Gerrard.
Do incydentu doszło w grudniu ubiegłego roku. Piłkarze Liverpoolu świętowali zwycięstwo 5:1 nad Newcastle w Lounge Inn w Soutport. Kapitan The Reds, który był autorem dwóch bramek, bawił się z grupą przyjaciół. Na kamerze z lokalu widać go popijającego piwo, tańczącego i śpiewającego piosenki. Gdy piłkarze już mieli opuścić lokal, Gerrard niespodziewanie zawrócił. Do dziś nie wiadomo dlaczego wdał się w bójkę z Marcusem McGee.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|