Tak, tak. Takie opinie wygłaszają pewni ludzie z PZPN, bo mają w tym interes.
Są związani z jakimiś menedżerami. Chcą przeforsować swoich zawodników, wyrzucić mnie i Leo z reprezezntacji.
Wielka szkoda dla polskiej piłki, że taki człowiek jest cytowany przez prasę. Jednego dnia mówi, że coś jest czarne, a drugie tę samą rzecz potrafi wybielić. I ludzie tego słuchają, bo kiedyś zatrzymał Anglię. Ja nie rozumiem jak działacze PZPN i wybitni reprezentanci Polski mogą siedzieć na trybunach we Wrocławiu i cieszyć się, że coś idzie nie tak. To chore.
To jest absolutna bzdura. Ja i Leo skierowaliśmy tę sprawę do sądu. Nie mam absolutnie nic wspólnego z żadnym zawodnikiem reprezentacji.
Nie zawiesiłem, bo ja jej nie mam i nigdy nie miałem. Jedynym zawodnikiem, któremu pomagam od lat jest Jerzy Dudek i o tym wszyscy doskonale wiedzieli.
Von Matt jest człowiekiem, który pracuje dla UEFA. Pracuje w Szwajcarii i od wielu lat jest odpowiedzialny za przygotowanie zgrupowań i meczów towarzyskich polskiej drużyny.
Może i tak, ale u nas załatwia zgrupowania i sparingi. Poza tym niech mi pan powie, przy jakich transferach ja maczam palce. Niech mi pan pokaże gdzie ostatnio transferowani byli polscy zawodnicy. Nigdzie. Jeden Dariusz Dudka poszedł do Auxerre. Wie pan co, ta cała nagonka mnie już wkur... Dajcie mi wszyscy święty spokój. Robię wszystko żeby jak najlepiej organizować. Pomagam drużynie, prasie, sponsorom, załatwiliśmy sprawę kart reprezentanta. Nikt nie może mieć do mnie pretensji o brak profesjonalizmu. Bramki nie jestem jednak w stanie strzelić, a cała moja wina to mój holenderski paszport. Mogę panu powiedzieć, że dostawałem różne nieczyste propozycje, ale nigdy z nich nie korzystałem.
Od menedżerów, wciskali mi wizytówki, podawali numery telefonów i nazwiska zawodników, którzy powinni trafić do kadry. Razem z Leo wrzucaliśmy to do kosza. I teraz oni plują, bo mają dobrą okazję. Leo to powiedział publicznie.
Nie wiem o co panu chodzi.
Hoek jest trenerem bramkarzy. On jest też odpowiedzialny za organizację stałych fragmentów gry. Frans tym administruje, ma rysunki, pokazuje zawodnikom jak ustawiają się rywale itd. Jedyne co się zmieniło od początku pracy Beenhakkera z kadrą to fakt, że Frans robi też rozgrzewkę przed meczami. A to z prostego powodu. Jak Dziekan zniknął na pewien czas z kadry, Frans przejął jego obowiązki i tak to zostało po jego powrocie. Zastał nową sytuację, z którą nie potrafił się pogodzić.
Jest inna. Są inni zawodnicy. Trudno wymagać aby młody Lewandowski czy Wojtkowiak od razu czuli się pewnie i nie stali trochę z boku. Każdy szuka swojego miejsca.
Wielu zawodników następnego dnia rano w ogóle nie wiedziało o co chodziło.
Były dwa etapy wydarzeń. Najpierw wieczorny. Szybko zareagowaliśmy z drugim trenerem Ulatowskim. Nad ranem przyszedł jednak do mnie dyrektor hotelu. Była chyba siódma rano. Powiedział, że jest strasznie głośno i on nie jest w stanie uciszyć towarzystwa. A ja mu mówię, że to nikt od nas, bo w tym skrzydle kadra nie ma pokoi. On jednak twierdził, że rozpoznał naszych. Prosił o pomoc.
Poszliśmy. Rzeczywiście piłkarze nie znajdowali się w swoich pokojach. Nie mam pojęcia czy wynajęli je dodatkowo, czy były zajmowane przez innych ludzi. Później dyrektor pokazał nam jeszcze inne rzeczy i wtedy o wszystkim dowiedział się Leo.
Nie powiem panu wprost. Zareagowaliśmy i koniec.
Tak, padły mocne słowa. Pół minuty i był spokój.
Też uważam, że afera to za duże słowo. Żadnej awantury nie było.
Kłamstwo. Nieprawdą jest też to, że Leo zebrał wszystkich zawodników i dwie godziny na nich krzyczał.
To co innego. On doskonale wie, jaką grę niektórzy grają.
Jeżeli jest pan uczciwym dziennikarzem, to musi pan przyznać, że przez pierwsze 20 minut w meczu ze Słowenią graliśmy dobrze. Tymczasem nikt nie chce tego zauważyć.
We Wrocławiu było trzydzieści parę stopni, w San Marino strasznie nierówne boisko. To też miało znaczenie. Trzeba zauważyć, że to jest praktycznie nowa drużyna, sześciu podstawowych dotychczas piłkarzy już nie gra. Potrzeba trochę czasu, dajcie go Beenhakkerowi.
Tak, Leo zawsze daję drugą szansę.
Nie, ja na Bońka mówię Rudy, albo Murzyn i on też się nie obraża. Poza tym ja wiem kim jestem. Ja jestem Janek od truskawek. Cały czas pracuję w tym biznesie.
Mrożę i wysyłam do Holandii i do Niemiec. Polskie truskawki są jak polskie dziewczyny – najlepsze. To jest jest specjalna odmiana, mają najlepsze wybarwienie. Najszybciej pojawia się na nich pleśń. Oznacza to, że są najbardziej soczyste. Na lody i na jogurt są po prostu idealne.
Teraz już nie. Euro kiepsko stoi, poza tym w Europie jakość wcale nie oznacza od razu dobrego interesu. Konkurencja jest ogromna, na przykład polskie pieczarki też mają zdecydowanie najlepszy smak, ale Polska nie daje rady rywalizować z Holandią. Tam ludzie mają wielohektarowe plantacje, wydajność jest znacznie większa. Z piłkarzami jest podobnie. W Polsce są talenty, ale brakuje im wydajności.
Nie muszę i nie robię tego.