Od początku meczu z boiska wiało nudą. Przez pierwsze dziesięć minut gry żadnej z drużyn nie udało się stworzyć klarownej okazji do zdobycia gola. Dopiero w 15. minucie Polacy byli o
krok od objęcia prowadzenia. Wymiana podań między Łobodzińskim, a Golańskim zakończyła się wrzutką tego drugiego. Do piłki dopadł Radosław Matusiak, ale w doskonałej okazji minimalnie
spudłował.
W 25. minucie Dariusz Dudka zdobył pierwszą w tym roku bramkę dla naszej reprezentacji. W swoim jedenastym meczu w kadrze strzelił pierwszego gola, wykorzystując dokładne dośrodkowanie
Łukasza Garguły. Zanim Estończycy pogodzili się z utratą bramki, było już 2:0 dla Polski. W 32. minucie na listę strzelców wpisał się obrońca krakowskiej Wisły Adam Kokoszka, który
uderzeniem z 10 metrów pokonał bramkarza rywali.
Na trzy minuty przed końcem pierwszej części gry mogło być już 3:0. W sytuacji sam na sam z estońskim bramkarzem znalazł się Radosław Matusiak. Świeżo upieczony napastnik włoskiego
Palermo nieczysto trafił w piłkę. Ale gola sędzia i tak by nie uznał, bo nasz napastnik był na pozycji spalonej.
Kiedy w 69. minucie po faulu na Grzegorzu Bronowickim sędzia podyktował rzut wolny, polscy kibice wierzyli, że ich pupile zdobędą kolejną bramkę. W końcu poprzednie gole nasi reprezentanci
także zdobyli po stałych fragmentach gry. I udało się. Swoją pierwszą bramkę w drużynie narodowej zdobył Maciej Iwański. Piłkarz Zagłębia Lubin z ostrego kąta pokonał estońskiego
golkipera.
W 76. minucie padła najładniejsza bramka meczu. Rewelacyjnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Paweł Golański. Zawodnik Korony Kielce uderzył piłkę tuż przy słupku i podwyższył wynik
na 4:0. Na pięć minut przed końcem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę dostał obrońca Estonii Teet Allas.
Przed tym spotkaniem Leo Beenhakker miał ograniczone pole manewru. W piątek wypadł z kadry Robert Kolendowicz. Na treningu zderzył się pechowo z Radosławem Matusiakiem i złamał rękę.
Wcześniej z powodu kontuzji z kadry wypadli: Jakub Błaszczykowski, Arkadiusz Głowacki i Sebastian Szałachowski. Dlatego przeciwko Estonii graliśmy w eksperymentalnym składzie. Ale to
wystarczyło do pewnej i zasłużonej wygranej.
Polska - Estonia 4:0
Bramki: Dariusz Dudka 25, Adam Kokoszka 32, Maciej Iwański 70, Paweł Golański 76
Polska: Łukasz Fabiański (61. Mariusz Pawełek) - Paweł Golański, Adam Kokoszka, Dariusz Dudka, Grzegorz Bronowicki - Wojciech Łobodziński, Rafał Murawski, Radosław
Sobolewski (67. Piotr Piechniak), Łukasz Garguła (61. Maciej Iwański), Jakub Wawrzyniak (61. Łukasz Piszczek) - Radosław Matusiak (61. Bartłomiej Grzelak).
Estonia: Mart Poom - Teet Allas, Aleksandr Dmitrijev, Alo Bärengrub, Enar Jääger (24. Siim Roops) - Gert Kams (66. Oliver Konsa), Liivo Leetma, Aivar
Anniste (80. Martin Reim), Sergei Terehhov (46. Ats Purje), Andrei Sidorenkov (46. Tihhon Šišov) - Tarmo Neemelo.
Żółte kartki: Kokoszka, Łobodziński, Dudka - Allas.
Czerwona kartka: Teet Allas (86. minuta, za drugą żółtą).
Sędziował: Daniel Bancalero Ruíz-Herrera.
Widzów: 50.