Już w 12. minucie padła pierwsza bramka dla GKS. Gospodarze źle rozegrali rzut rożny i podopieczni Oresta Lenczyka przeprowadzili skuteczną kontrę. Łukasz Garguła znakomicie podał do Dawida Nowaka, a ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Fabiniakiem. Młody napastnik bełchatowian zachował zimną krew i wpakował piłkę do bramki Widzewa.
Dosłownie kilka minut później goście mogli prowadzić już 2:0. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Gargułę łodzian uratowała poprzeczka. W 22. minucie idealną sytuację do wyrównania
zmarnował Arkadiusz Aleksander. Po podaniu Kłosa znalazł się oko w oko z golkiperem gości, ale nie trafił w bramkę.
Osiem minut przed końcem pierwszej części spotkania Bełchatów wygrywał już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się... obrońca Widzewa, Jakub Rzeźniczak, który chciał wybić
piłkę na rzut rożny i pechowo pokonał własnego bramkarza.
W 59. minucie Dawid Nowak zdobył swoją drugą bramkę w meczu. Po zagraniu Tomasza Wróbla wbiegł z piłką w pole karne, założył "siatkę" jednemu z obrońców Widzewa i
podwyższył na 3:0 dla lidera Orange Ekstraklasy. Mimo ambitnej gry Widzewa, do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i najlepsza drużyna Orange Ekstraklasy wywiozła z Łodzi komplet
punktów.
Widzew Łódź - GKS Bełchatów 0:3 (0:2)
Bramki: Nowak 12 i 59, Rzeźniczak 37 - samobójcza
Widzew: Bartosz Fabiniak - Marcin Nowak, Piotr Stawarczyk, Jakub Rzeźniczak, Jakub Wawrzyniak - Adrian Budka, Robert Kłos, Łukasz Juszkiewicz, Piotr Kuklis (61. Joseph Dayo
Oshadogan) - Arkadiusz Aleksander (46. Krzysztof Sokalski), Saša Bogunović (46. Stefano Napoleoni).
GKS: Łukasz Sapela - Grzegorz Fonfara, Edward Cecot, Dariusz Pietrasiak, Marcin Kowalczyk - Tomasz Wróbel (53. Carlos Costly), Paweł Strąk, Tomasz Jarzębowski (46. Bartosz
Hinc), Łukasz Garguła - Rafał Boguski (79. Marcin Truszkowski), Dawid Nowak.
Żółta kartka: Grzegorz Fonfara (GKS)
Sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom).
Widzów: 8.000.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.