W finale Pucharu UEFA FC Sevilla pokonała Espanyol Barcelona po rzutach karnych 3:1. Hiszpańska prasa chwali oba zespoły. Dziennikarze zachwycają się poziomem wczorajszego meczu. "Piękne akcje, wspaniałe gole i sporo emocji. To wszystko zobaczyli kibice" - pisze madrycka gazeta "As".
W regulaminowym czasie było 1:1, zaś po 120 minutach wynik brzmiał 2:2. O wszystkim rozstrzygnął konkurs rzutów karnych, który dzięki fantastycznej postawie
Andresa Palopa wygrała Sevilla. "To on był bohaterem tego wieczoru" - pisze "Marca". Według tej gazety, to właśnie wspaniały występ bramkarza dał Sevilli
drugi z rzędu triumf w Pucharze UEFA.
Dzięki temu hiszpański zespół przeszedł do historii. "Sevilla rozwiała Espanyolowi marzenia o Pucharze UEFA. Katalończykom powrócił koszmar z 1988 roku, kiedy przegrali walkę o to trofeum z Bayerem Leverkusen" - przypomina "La Vanguardia". "Byliśmy prawie w niebie, ale potem zostaliśmy strąceni do piekła" - ocenił krótko trener Espanyolu ErnestoValverde.
Natomiast Juande Ramos, szkoleniowiec FC Sevilla, podkreślił, że jego zespół wygrał serię rzutów karnych dlatego, bo posiadał większe doświadczenie w meczach o tak wielką stawkę od rywali. Dzięki temu po raz drugi z rzędu zdobył Puchar UEFA.
Dzięki temu hiszpański zespół przeszedł do historii. "Sevilla rozwiała Espanyolowi marzenia o Pucharze UEFA. Katalończykom powrócił koszmar z 1988 roku, kiedy przegrali walkę o to trofeum z Bayerem Leverkusen" - przypomina "La Vanguardia". "Byliśmy prawie w niebie, ale potem zostaliśmy strąceni do piekła" - ocenił krótko trener Espanyolu ErnestoValverde.
Natomiast Juande Ramos, szkoleniowiec FC Sevilla, podkreślił, że jego zespół wygrał serię rzutów karnych dlatego, bo posiadał większe doświadczenie w meczach o tak wielką stawkę od rywali. Dzięki temu po raz drugi z rzędu zdobył Puchar UEFA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|