Artur Boruc nie wstydzi się swojej wiary. Zawsze przed meczem na boisku wykonuje znak krzyża. Nie wszystkim się to jednak podoba. Przez to miał już kłopoty. Polski bramkarz zdradza, że w trudnych chwilach pomagał mu kościół.
Obecnie grając w Fiorentinie Boruc nie musi się martwić, że będzie miał problemy z powodu wiary. We Włoszech piłkarze bardzo często wykonują znak krzyża na murawie i nikomu to nie przeszkadza.
Jednak gdy Polak grał w Szkocji miał przez to sporo kłopotów. Boruc we włoskich mediach przyznał, że kibice protestanckiego klubu Glasgow Rangers szczerze go nie nienawidzili. Uważali oni, że nasz bramkarz specjalnie ich prowokuje. Dlatego tą sprawą zajęła się policja i sąd. "Nawet w szkockim parlamencie o tym mówili, ale kościół mnie bronił" - mówi Boruc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Powiązane
Zobacz
|