- powiedział obrońca włoskiego Torino.
W dwóch pierwszych meczach eliminacyjnych - z Czarnogórą (2:2) i Mołdawią (2:0) - 24-letni Glik tworzył parę stoperów z Marcinem Wasilewskim. Nie zagrał natomiast w piątek w spotkaniu towarzyskim z RPA (1:0), w którym duet środkowych obrońców zawodnik Anderlechtu Bruksela tworzył z Damienem Perquisem.
zaznaczył.
Jego zdaniem, największy problem polskiej defensywie sprawiają stałe fragmenty gry w wykonaniu rywali.
- ocenił.
O napastnikach drużyny "Trzech Lwów" powiedział, że przedstawiać ich ani dodatkowo reklamować nie trzeba. - podkreślił.
Zdaniem Glika, polski zespół też ma jednak swoje atuty.
zauważył.
Zwrócił jednak uwagę, by nie przeceniać wagi jednego spotkania. "Wiem, że Anglia wywołuje szczególne emocje u kibiców, dziennikarzy, ale należy zachować spokój i pamiętać, że ani zwycięstwo we wtorek nie zapewni nam awansu do mundialu, ani porażka nie przekreśli szans. To jeden z ważnych, prestiżowych meczów, ale nie decydujący w tych eliminacjach" - dodał.
Glik był w szerokiej kadrze na Euro 2012, ale ostatecznie ówczesny selekcjoner Franciszek Smuda nie zabrał go na turniej. Jego następcę przekonał do siebie udanymi występami we włoskiej ekstraklasie.
ocenił.
Według niego, przełomowy był poprzedni sezon, w którym we włoskiej drugiej lidze rozegrał 25 meczów.
- podkreślił.
W tym sezonie ma pewne miejsce w jedenastce Torino, ale początki we Włoszech nie były tak udane.
przyznał Glik.
Początek wtorkowego meczu z Anglią na Stadionie Narodowym w Warszawie o godz. 21.