Farsa, skandal, cyrk - to najłagodniejsze słowa jakimi angielscy dziennikarze określają, to co stało się na Stadionie Narodowym w Warszawie. Na supernowoczesnym obiekcie nikt nie zamknął dachu, który miał w umożliwiać grę nawet przy ulewnych deszczach.
Według radia BBC ta sytuacja to istny Monty Phyton. "The Guardian" też uważa całą sprawę za komiczną. - śmieją się Anglicy.
Angielskie media szydziły też z gospodarzy obiektu, którzy chwalili się, że obiekt ma system osuszania, który jest w stanie 30 minut doprowadzić murawę do stanu pozwalającego na rozegranie meczu. Problem polegał jednak na tym, że mógłby on zacząć działać dopiero po zamknięciu dachu.
Jak twierdzą komentatorzy na Wyspach dach nie został zamknięty celowo. Jak twierdzą ten zabieg miał pomóc Polakom w powstrzymaniu Anglików. Śliska murawa ułatwiłoby biało-czerwonym obronę własnej bramki, a ich drużynie przeszkadzała w atakowaniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Powiązane
Zobacz
|