Decyzja Świerczewskiego ma związek z jego zachowaniem podczas charytatywnego turnieju w Dębicy w ubiegłym tygodniu. Wdał się tam w bójkę z piłkarzami Poloneza Wiedeń i uderzył jednego z działaczy.

Reklama

Mimo że wyraziłem skruchę z powodu incydentu w Dębicy, doszedłem do wniosku, że moja dalsza praca i obecność w PZPN nie ma sensu i powodowałaby tylko kłopoty dla ludzi, których cenię i szanuję. Jako człowiek honoru uważam, że nie mogłem postąpić inaczej. Chciałbym jeszcze raz serdecznie przeprosić moich przełożonych i kolegów z PZPN, a także wszystkich ludzi polskiej piłki za zaistniałą sytuację - powiedział Świerczewski portalowi Polskie Związku Piłki Nożnej.