Po meczu Kazachstan – Polska 2:2 w eliminacjach mistrzostw świata powiedzieli:

Reklama

Łukasz Fabiański: „Ten remis traktujemy jak porażkę. Strata punktów w takim meczu boli. Zaczynamy dobrze, prowadzimy 2:0, a potem dajemy sobie wbić dwie bramki. Daliśmy się trochę zepchnąć do defensywy, przez co straciliśmy kontrolę nad meczem. Dla nas to poważna strata punktów. Mam nadzieję, że poprawimy się w następnych meczach. Myślę, że 2:0 nas nie rozluźniło. Wiedzieliśmy, że Kazachowie grają ostro i prowokacyjnie. W końcówce pierwszej połowy dostaliśmy sygnał ostrzegawczy. Powiedzieliśmy sobie, że musimy być rozważni w swoich poczynaniach, żeby w nasze szeregi nie wkradł się żaden chaos. Niestety, wyszło jak wyszło, straciliśmy dwie bramki”.

Maciej Rybus: „Coś poszło nie tak w drugiej połowie, wyszliśmy na nią jakbyśmy czuli, że mecz jest już wygrany. Zostaliśmy zaskoczeni, bo zamiast kontrolować przebieg spotkania, dostaliśmy najpierw jedną bramkę, a później drugą. Byliśmy w szoku, obudziliśmy się zdecydowanie za późno. Grałem na sztucznych płytach w Rosji, jednak ta była słabej jakości. Ale dla obu drużyn była jednakowa. Kazachowie też popełniali błędy w przyjęciu piłki, mimo że grają tu na co dzień, dlatego nie ma dla nas żadnego usprawiedliwienia. W szatni była złość i smutek. Nie zmienimy już tego. Trzeba punktować za miesiąc, w dwóch meczach u siebie zgarnąć sześć punktów. Nie chciałbym, żeby ten remis w Astanie okazał się kluczowy na koniec eliminacji”.

Zbigniew Boniek (prezes PZPN): „Nie spodziewaliśmy się takiego wyniku. Graliśmy na trudnym terenie. Żeby utrzymać się przy piłce, trzeba było cały czas grać z zaciągniętym hamulcem ręcznym, bo ciężko było wyhamować. Zdominowaliśmy pierwszą połowę i prowadziliśmy do przerwy 2:0. Potem przespaliśmy się przez 20 minut i wkradł się chaos. Trudno. Zaczynamy pod górkę, drużyna strasznie zawiedziona, chłopaki mieli spuszczone głowy. Cóż, trzeba walczyć dalej. Zawiedliśmy, zremisowaliśmy, musimy to gdzieś odbudować”.