Brzęczek zastąpił w lipcu Adama Nawałkę, ale na razie częściej słyszy na stadionie gwizdy niż oklaski. We wrześniu jego podopieczni zremisowali po 1:1 w Lidze Narodów z Włochami na wyjeździe i towarzysko z Irlandią u siebie. W październiku przegrali dwa spotkania LN - z Portugalią 2:3 i Włochami 0:1 (oba u siebie), a w czwartek nie dali rady w Gdańsku przeżywającym w ostatnich latach kryzys Czechom, przegrywając towarzysko 0:1.

Na pocieszenie pozostają Brzęczkowi przykłady kilku selekcjonerów z nieodległej przeszłości. Jerzy Engel, Leo Beenhakker i Adam Nawałka też zaliczyli falstart, ale zbudowali zespół skutecznie walczący o awans do wielkiego turnieju.

Początek pracy trenerów polskiej kadry, począwszy od 2000 roku, często bywał trudny. Praktycznie każdy przejmował drużynę po niepowodzeniach poprzednika i testował, eksperymentował, szukając nowych rozwiązań. Efekt był taki, że wiele tych meczów przegrał. A jeżeli zwyciężał, to m.in. dlatego, że rywale byli niżej notowani.

Engel oficjalnie prowadził kadrę od 1 stycznia 2000 roku i przez pierwsze miesiące był mocno krytykowany. Zaczął od wyjazdowych porażek z Hiszpanią 0:3 i Francją 0:1. Następnie przyszły bezbramkowe remisy, również towarzyskie, z Węgrami i Finlandią, a następnie porażka 1:3 z Holandią.

Ówczesny selekcjoner nie wygrał nawet szóstego meczu (1:1 z Rumunią), ale ostatecznie zdołał zbudować bardzo ciekawy zespół, który - również dzięki przyjęciu polskiego obywatelstwa przez Emmanuela Olisadebe - spisał się znakomicie w kwalifikacjach mistrzostw świata.

Sam występ na mundialu 2002 okazał się porażką i po powrocie do kraju selekcjonerem został Zbigniew Boniek, obecnie prezes PZPN. Pięć pierwszych meczów kadry to dokładnie cała kadencja "Zibiego".

Bilans tych spotkań nie wyglądał "na papierze" źle - dwa zwycięstwa, remis i dwie porażki, ale jedna z nich była bardzo ważna. Biało-czerwoni 12 października 2002 roku ulegli w Warszawie Łotwie 0:1, co - jak się później okazało - miało duży wpływ na brak udziału w barażach o awans do Euro 2004 (zagrali z nich właśnie Łotysze, zresztą z powodzeniem).

Następcą Bońka został Paweł Janas. On początek miał niezły - dwa zwycięstwa, dwa remisy i jedna porażka, ale dwóch z czterech rywali było niżej notowanych - Macedonia i zwłaszcza San Marino.

Od sierpnia 2006, po nieudanym mundialu w Niemczech, selekcjonerem został Leo Beenhakker. Holender zaczął kiepsko. Na początek przegrał towarzysko z Danią na wyjeździe 0:2, a następnie z Finlandią u siebie 1:3 na inaugurację kwalifikacji Euro 2008. Później przyszedł remis u siebie w meczu o punkty z Serbią 1:1 i wywalczone w trudach wyjazdowe zwycięstwo nad Kazachstanem 1:0, również w eliminacjach ME.

Po tych czterech występach biało-czerwoni pokonali jednak w Chorzowie Portugalię 2:1. W meczu, który przeszedł do historii polskiego futbolu. Był również jednym z ważnych kroków na drodze do awansu na Euro 2008.

Po nieudanym turnieju w Austrii i Szwajcarii Beenhakker zachował posadę. Stracił ją dopiero pod koniec eliminacji MŚ 2010, po wyjazdowej porażce 0:3 ze Słowenią.

Po nim tymczasowo kadrę objął Stefan Majewski i przegrał oba ostatnie mecze kwalifikacji - z Czechami 0:2 na wyjeździe i ze Słowacją 0:1 u siebie.

Od listopada 2009 roku selekcjonerem był Franciszek Smuda. Polska grała wówczas tylko towarzyskie mecze, ponieważ z eliminacji Euro 2012 - jako współgospodarz turnieju - była zwolniona.

Trudno oceniać początek pracy Smudy - rywale, z wyjątkiem Rumunii, nie byli mocni. Kilka dni po porażce z Rumunami 0:1 w Warszawie jego piłkarze pokonali w Bydgoszczy Kanadyjczyków 1:0, a w styczniu - w Tajlandii, gdzie grali w krajowym składzie, ulegli 1:3 również osłabionej Danii, pokonali 3:1 gospodarzy i aż 6:1 Singapur.

Końcem pracy Smudy w reprezentacji okazało się Euro 2012, gdzie Polacy nie wyszli z grupy. Następcą został Waldemar Fornalik. Jego początek też nie był udany. Wyjazdowa porażka 0:1 z Estonią została uznana za przykrą sensację. W czterech kolejnych meczach było jednak lepiej - remis 2:2 w Czarnogórze, zwycięstwo u siebie 2:0 nad Mołdawią (oba mecze w eliminacjach MŚ 2014), zwycięski sparing u siebie z RPA 1:0 i wreszcie remis 1:1 w Warszawie z Anglią w el. MŚ.

Na mundial w Brazylii kadra Fornalika jednak nie zdołała awansować, więc nowym trenerem został w listopadzie 2013 roku Adam Nawałka. On, podobnie jak Engel, Beenhakker i teraz Brzęczek, również zbierał na początku cięgi od opinii publicznej. Wśród głosów krytyki mało słyszalne były te, które podkreślały, że Nawałka na razie szuka, a kadra ma być gotowa dopiero na eliminacje Euro 2016.

Zaczęło się od porażki u siebie ze Słowacją 0:2 i remisu z Irlandią 0:0. Statystyki poprawiły dwa zwycięstwa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w meczach z Norwegią i Mołdawią, ale porażka w marcu 2014 ze Szkocją w Warszawie 0:1 znów wzbudziła niepokój.

Nawałka, z dużym poparciem prezesa Bońka, robił jednak konsekwentnie swoje. Zdążył zbudować zespół, awansował w dobrym stylu na turniej we Francji, a tam dotarł do ćwierćfinału. Rozpędzona kadra zdołała jeszcze, mimo wyjazdowej porażki 0:4 z Danią, zakwalifikować się na mundial w Rosji, ale mistrzostwa świata okazały się bardzo nieudane i nowym selekcjonerem został w lipcu Brzęczek.

Jego początki są jeszcze trudniejsze, choć i rywale bardziej wymagający.

Jeżeli 20 listopada, na zakończenie nieudanych zmagań w Lidze Narodów, Polska nie pokona w Guimaraes Portugalii, nowy selekcjoner na pierwsze zwycięstwo będzie musiał poczekać co najmniej do marca 2019 roku. A cierpliwość kibiców zostanie wystawiona na ciężką próbę...