Kogo jak kogo, ale ciebie ludzie z PZPN chyba wyjątkowo drażnią...
Te dziadki to jedno wielkie zło. Ale bardziej mierzi mnie fakt, że popadliśmy w błędne koło. Beton trudno się kruszy! Wszystko zaczyna się przy wyborach. Głosy - zamiast być rozłożone po równo - nie są w ogóle podzielone. Stworzyła się grupa rządzących, zamknięta dla ludzi z zewnątrz. To nie jest normalne.

A jak powinno być "normalnie"?
Powinno się te głosy rozłożyć. Na teren, na związek piłkarzy zawodowych, na piłkę kobiecą, na ekstraklasę. Gdyby było normalnie, to taki Jan Furtok miałby szansę pełnić w piłkarskich władzach jakąś funkcję, do której ma predyspozycje.

Ale prędko tak nie będzie?
Nie. Bo ludzie w PZPN adorują się, kokietują nawzajem. Mówiąc krótko: mają większość. "Misio" Listkiewicz powie, że wiceprezesem ma być Jerzy Engel. I jest! A Engel powie: to dajcie mi tu Henia Apostela. I jest Henio.

Młodzi mogą co najwyżej nogami przebierać?
Młodzi bardzo by chcieli coś zrobić. Ale niestety, Henio Apostel, choć ludzie go w PZPN nie chcą, będzie tam tkwił. Bo działacze z betonu głosują tylko na siebie nawzajem. Tam nie ma wstępu.

Dlatego nasz kandydat na prezesa PSPN, Roman Kosecki, poddał się i zrezygnował z działalności w PZPN.
A dziwisz mu się? Przecież oni ustawiają wszystko! Ktoś niedawno robił turniej piłkarski. Ktoś z PZPN powiedział, że będzie można to sfinansować, ale pod warunkiem, że Engel i Piechniczek dadzą tam jakieś wykłady o futbolu. Jak ci młodzi ludzie mają się czegoś nauczyć? Patronat PZPN to pozory. Oni nic nie robią, a mają wymagania. Ręce opadają. To smutne dla mnie również jako dla ojca. Mój syn ma 13 lat i chciałbym, żeby żył w normalnej rzeczywistości piłkarskiej. Nie w środowisku, w którym najważniejsza jest prowizja za sprzedaż praw telewizyjnych. Czyli jedna wielka wajcha. Czekam na lepsze czasy. Czekam aż prokuratura z Wrocławia zabierze się za brudne sprawy związku, takie jak wspomniane prawa. Ktoś wziął grubą kasę, ale już zapomniał zwrócić.

Grałeś w piłkę we Francji. Tam też jest taki bajzel?
Wiem jedno - o ich piłkarskiej federacji nie pisze się nawet jednej setnej tych negatywnych rzeczy, co w Polsce. Ja tam w związku nie siedziałem, ale wiem na przykład, jak funkcjonuje reprezentacja. Jak się dzieli startowe, jak się traktuje piłkarzy. I tam nie do pomyślenia jest sytuacja podobna do tej z Żurawskim, że związek bierze czyjś wizerunek i sobie na nim zarabia. Sprzedają moją twarz i o nic nie pytają! Ja muszę tylko wykonywać obowiązki reprezentanta. Jak Pepsi podpisała kontrakt z Olisadebe i on zarobił milion, to nas, resztę, wzięto do jednego wora i kazano podpisać umowy z coca-colą. I zarobiliśmy, po... 10 tysięcy.

W Polsce piłkarzy się nie szanuje?
W Polsce piłka i piłkarze to dodatek. Pierwszy jest stołek. I własny biznes. Szkolenie? Po co?! Boiska, stadiony, dotacje od Unii Europejskiej? Nieee... Co dla nas zrobił prezes Listkiewicz?

Niewiele. Choć sam twierdzi, że za jego kadencji awansowaliśmy dwa razy do mistrzostw świata, dostaliśmy organizację Euro...
Dla mnie on nie zrobił nic! Co najwyżej firmował jakieś turnieje, które ktoś inny organizował. To nie on awansował do mistrzostw świata. Awansowali piłkarze i trener. Ja i moi koledzy. I tym się "Listek" szczyci? Sorry...