Obie bramki strzelił Elif Elmas (50, 68), a gola dla Słowenii zdobył Josip Ilicic (90+5-karny).

Selekcjoner Angelovski po spotkaniu bardzo chwalił swych podopiecznych, i za wynik, i za zaangażowanie oraz dążenie do triumfu.

"Chłopaki rozegrali fenomenalny mecz. Walczyli i poświęcili się grając dla swojej reprezentacji. Chcę im pogratulować i dodać, że jestem bardzo dumny. Teraz pojedziemy do Polski po punkty. Pokazaliśmy w Skopje, że możemy sobie z tym rywalem poradzić. Nasze szanse na wywalczenie awansu są coraz większe" - przyznał.

W innych czwartkowych meczach grupy G Łotwa przegrała z Polską 0:3, zaś Austria wygrała z Izraelem 3:1. W tabeli po siedmiu kolejkach prowadzi Polska - 16 pkt, przed Austrią - 13, Macedonią Płn. i Słowenią - po 11, Izraelem - 8 i Łotwą - 0.

Bohaterem wieczoru w Skopje był mający tureckie korzenie Elmas, kolega klubowy Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika z Napoli.

"Cały stadion skandował moje imię, marzyłem o tym od małego. Cieszę się, że wygraliśmy z dobrą drużyną, jaką jest Słowenia. Myślimy już o Polsce, możemy wygrać w Warszawie. Wszystko zależy od nas" - stwierdził Elmas.

Swoje cele mają też biało-czerwoni i jeśli 13 października w Warszawie pokonają Macedończyków, zapewnią sobie awans do mistrzostw Europy.

W niedzielę dojdzie też do meczu Słowenia - Austria w Lublanie. Z kolei we wtorek w Beer Szewie Izrael spotka się z Łotwą.

Po ostatnim występie trener Słoweńców Matjaz Kek powiedział: "Zagraliśmy zbyt słabo, aby uzyskać coś więcej w Skopje. Mam nadzieję, że lepiej będziemy wyglądać w meczu z Austrią, którą uważam za zespół wysokiej klasy".