Nie można być dobrym we wszystkim. Wayne Rooney ma wielki talent, ale nie do śpiewania. Podczas swoich 22. urodzin piłkarz Manchesteru United złapał za mikrofon, ale świadkowie zgodnie twierdzą, że szło mu dużo gorzej niż na boisku.
Tylko przez grzeczność dla solenizanta nikt mu nie przerwał. Rooney zaczął swój "koncert" od kawałka ''Mustang Sally'' (popularnego zwłaszcza po wykonaniu Wilsona Pickett'a), później poleciał klasyką - ''Hey Jude'' The Beatles, a następnie wykonał ''I got you babe'' - podaje serwis ciacha.net.
Mimo wszystko trener piłkarza, sir Alex Ferguson, na pewno cieszy się, że urodziny nie przerodziły się w huczną balangę. Rooney nigdy nie należał do niewiniątek i kiedyś było głośno o jego pozaboiskowych ekscesach. Najwyraźniej wydoroślał...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|