Długa droga z Wronek do Tych. Polscy piłkarze kilka godzin podróżowali z Wielkopolski na Śląsk. Najpierw pojechali na lotnisko w Poznaniu, później samolotem przenieśli się do Krakowa, a na koniec przybyli do Tych. Podopieczni Leo Beenhakkera zamieszkali w hotelu "Piramida". A już jutro zmierzą się z Belgami. Jeśli wygrają, to awansują do EURO 2008.
Choć przeciwnicy na pewno się nie poddadzą, to Polacy są faworytami meczu. W końcu biało-czerwoni prowadzą w tabeli grupy A eliminacji mistrzostw Europy. A jakby tego było mało, to czerpią moc z "Piramidy". Właśnie w hotelu o takiej nazwie podopieczni Leo Beenhakkera spędzą ostatnie godziny przed meczem - pisze Polska Agencja Prasowa.
W piątek nasi piłkarze przebyli kilkaset kilometrów. Rano biało-czerwoni wyjechali z ośrodka we Wronkach, w Poznaniu wsiedli do samolotu. Później wylądowali w Krakowie, a stamtąd autokarem pojechali do Tych. Jeszcze dzisiaj udadzą się do Chorzowa, gdzie potrenują na Stadionie Śląskim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|