Dziennik Gazeta Prawana logo

SuperRoger na odsiecz

11 czerwca 2008, 01:49
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Wchodzi na boisko w momencie, gdy wszystko wydaje się już stracone. Niczym Superman ratuje sytuację. Najpierw przywraca nadzieję, a później odwraca losy meczu!" - tak pisali o Rogerze brazylijscy dziennikarze, gdy występował w tamtejszej lidze. W czwartek Roger-Superman ma poprowadzić Polskę do zwycięstwa. Liczą na to polscy kibice. Roger zaskarbił sobie ich sympatię w meczu przeciwko Niemcom - czytamy w "Fakcie".

"Cóż z tego, że zagrałem nieźle, skoro przegraliśmy. Jasne, było mi miło czytając komentarze w polskiej prasie i internecie, ale piłka to sport drużynowy. Razem wygrywamy i razem przegrywamy. Zapewniam jednak naszych kibiców, że z Austrią postaram się zagrać jeszcze lepiej, niż z Niemcami. Superman? Pamiętam, ale szczerze powiedziawszy wolałbym, żeby w meczach z Austrią i Chorwacją nasza cała drużyna była super. Marzy mi się Superteam!" - mówi Roger.

Choć większość fachowców uważa, że Brazylijczyk z polskim paszportem powinien zagrać z Austrią od początku meczu, on sam nie jest pewny występu. "O tam stoi trener, zapytajcie go!" - zaśmiał się po wczorajszym treningu w Bad Waltersdorf.

50 tysięcy kibiców, którzy jutro będą wspierać Austrię nie zrobią na Rogerze wrażenia. "W Brazylii grałem przed 70 tysiącami. To było niesamowite wrażenie, ale na murawie staram się zaprezentować jak najlepiej, a nie obserwować trybuny. Fajnie jest grać przed tak wielką publicznością. Lubię to, kocham grać, niezależnie od okoliczności, niezależnie od presji. Wchodzę na boisko po to, żeby wykorzystywać swój dar otrzymany od Boga" - opowiada "Faktowi".

Po niedzielnym meczu z Niemcami do Rogera od razu zadzwoniła mama - Lucia. "Była bardzo dumna i zadowolona, tym bardziej, że zebrałem też dużo pochwał od komentatorów w Brazylii. Przyznała, ze nigdy nie myślała ze będzie tak bardzo się denerwować oglądając mecz. Mówiła, jeszcze nic straconego. Wszystko zależy od nas" - opowiada Roger.

"Zaj... mecz z Niemcami Roger!" - krzyczeli wczoraj do naszego pomocnika polscy kibice. "Nie ma za co. Ja też dziękuję!" - zaśmiał się Roger wsiadając do autokaru.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj