W meczu przeciwko Chorwacji powtórzyło się to, co pokazywaliśmy we wcześniejszych spotkaniach: brakowało naszym zawodnikom entuzjazmu i dynamiki, byliśmy zespołem, który męczy się, grając, męczy, próbując zdobyć bramkę. I to męczy się bardzo.
Nawet z poważnie osłabionym chorwackim zespołem nie pokazaliśmy tak naprawdę nic specjalnego. Znów brakowało kreatywności, minimalnej choćby skuteczności w grze ofensywnej.
Było z tym bardzo źle. Strzeliliśmy zaledwie jedną bramkę i na dobrą sprawę nie mieliśmy nawet zbyt wielu sytuacji, by zdobyć kolejne. Naszym ogromnym problemem była technika i szybkość,
a te dwie cechy to przecież baza, punkt wyjścia wszystkich drużyn, które dobrze sobie radzą w mistrzostwach Europy. Dlatego musieliśmy odpaść.
Powtórzę raz jeszcze: nie mieliśmy szybkości ani dynamiki. No i techniki, czyli wszystkiego, co przesądza o powodzeniu akcji ofensywnych. To był słaby występ Polski. Powiedzmy sobie szczerze:
nie pokazaliśmy się w czasie tej imprezy z dobrej strony.
Nie chcę się na ten temat wypowiadać. Ja mogę najwyżej oceniać to, co widziałem na boisku. Możemy rozmawiać na temat jakości gry, a nie na temat oceny trenera, czy jego pracy. Nie będę
nikogo krytykował.
Mieliśmy w grupie zespoły, z którymi można było sobie lepiej poradzić, lepiej się zaprezentować na ich tle. Pokazaliśmy się niestety jako zespół mało kreatywny. Każdy musiał zauważyć, że mamy tylko drużynę walczącą, której głównym celem jest odebranie piłki rywalowi. To jeszcze wychodziło, ale z akcjami ofensywnymi było już bardzo kiepsko.
Nie wracajmy już do tamtego meczu. Nie odpowiem na to pytanie, wolę pozostać przy analizie tego, co widziałem przez ostatnie dni. Pod względem piłkarskim cała Europa bazuje na szybkości i technice, a my odstawaliśmy w tych elementach.
Ale byliśmy słabsi i nieskuteczni. W końcówce nie mieliśmy już nic do stracenia, można było zagrać trochę luźniej. Szkoda że wiele z tego nie wyniknęło.
Nie chcę tu oceniać: nie czas na to i nie pora. Nikogo też nie będę personalnie krytykował. Może nie podobało mi się tylko jedno zdanie trenera, że to cud, że w ogóle pojechaliśmy na to
Euro. Psychologicznie mogło ono trochę zaszkodzić, na pewno nie zmotywowało piłkarzy i nie dodało im wiary we własne możliwości.