Dziennik Gazeta Prawana logo

Łukasz Piszczek będzie następcą Krzynówka

28 lipca 2008, 23:05
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Łukasz Piszczek nie liczy na miejsce w wyjściowej jedenastce reprezentacji Polski podczas eliminacji do mundialu w RPA. Ma bowiem co innego w głowie. "Najpierw chcę wreszcie zdobywać bramki w Bundeslidze. Mam za sobą pierwszy sezon, który był mi potrzebny na aklimatyzację. Teraz muszę częściej strzelać. A jak będę regularnie trafiał, to będzie mi łatwiej o miejsce w kadrze" - mówi DZIENNIKOWI.


Pojechałem tam prosto z plaży, trudno więc było oczekiwać cudów. Potem przyplątała mi się kontuzja kostki. Zresztą teraz ból powrócił i dlatego dopiero okaże się, czy zagram w rewanżowym meczu kwalifikacji do Pucharu UEFA z Nistru Otaci.


To nie ja decyduję, czy i gdzie zagram. To zadanie dla trenera Beenhakkera. Ja cieszę się z każdej szansy występu w kadrze.


W defensywie nie czuję się najlepiej. W klubie trener zrozumiał, że jestem najlepszy, gdy gram do przodu. Nieważne czy z lewej, czy z prawej strony. Równie dobrze mogę być wysuniętym napastnikiem.


Cieszę się z tych bramek, ale pamiętam, że nie był to przeciwnik wysokiej klasy. A jeżeli chodzi o tę lewą stronę, to trener sprawdza mnie na tej pozycji już od rundy wiosennej minionego sezonu. W tym ustawieniu mogę często schodzić do środka i uderzać prawą nogą. To mi odpowiada najbardziej.


Nie zastanawiam się czyim jestem rywalem. Jak selekcjoner zdecyduje się mnie wystawić w miejsce Jacka Krzynówka, to nie będę miał problemów z grą na tej pozycji. Poradziłem sobie przecież w Bundeslidze.

Najpierw chcę wreszcie zdobywać bramki w Bundeslidze. Mam za sobą pierwszy sezon, który był mi potrzebny na aklimatyzację. Teraz muszę częściej strzelać. A jak będę regularnie trafiał, to będzie mi łatwiej o miejsce w kadrze.

Kuba nie był na mnie zły. To ja miałem wyrzuty sumienia, że on wraca do domu, a ja jadę do Austrii. Ale wszystko sobie wyjaśniliśmy jeszcze na zgrupowaniu i utrzymujemy normalne kontakty. A taki duet to byłaby dla mnie przyjemność, ale powtarzam, o składzie decyduje trener.


Żal mi kolegów, że nie mogą normalnie rozpocząć sezonu. Ale muszę przyznać, że w tej chwili nie myślę już o powrocie do polskiej ligi, bo zapracowałem już na swoją pozycję w Bundeslidze.


Nie ma żadnej klątwy. Przyjechałem do Niemiec z doświadczeniem zdobytym tylko w polskiej lidze i nie przeszkadzało mi to wywalczyć wiosną miejsca w składzie Herthy. Doceniono moją ciężką pracę.


Ja gwiazdą? Po prostu czuję się częścią tej drużyny. Jestem akceptowany przez kolegów i coraz lepiej ich rozumiem na boisku. Mam nadzieję, że to będzie także mój sezon.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj