Uchodzący przed laty za ligowy klasyk pojedynek Widzewa z Legią tym razem nie okazał się wielkim widowiskiem. Brakowało w nim nie tylko otoczki w postaci kibiców, ale także akcji bramkowych i piłkarskiej jakości.

Reklama

Przeciętnie radzącym sobie w 1. lidze gospodarzom w całym meczu udało się oddać tylko jeden celny strzał, a przed przerwą jedyną dobrą sytuację zmarnował Łukasz Kosakiewicz. Za to lider ekstraklasy zadowolił się szybko zdobytą bramką. O awansie Legii przesądziło bowiem trafienie Mateusza Cholewiaka już w 6. minucie.

Trener warszawskiej drużyny oceniając mecz przyznał, że dobry był tylko jego wynik.

Reszta jest zdecydowanie do poprawy. Nie graliśmy dobrego spotkania i cieszy tylko to, że awansowaliśmy dalej. Pozwalaliśmy na dużo Widzewowi i z tego korzystał. Może nie stworzył sobie stuprocentowych sytuacji poza jedną w pierwszej połowie, gdy mogło to się skończyć bramką. Gra toczyła się głównie w środku pola, ale widzewiacy utrzymywali się przy piłce i ją rozgrywali – podsumował Michniewicz.

Dodał, że łodzianom nie zawsze udaje się wygrywać w pierwszoligowych rozgrywkach, ale – jak przyznał - gra Widzewa we wcześniejszych meczach bardzo mu się podobała.

Mniej krytyczny dla swoich graczy był opiekun gospodarzy. Jak przekonywał Enkeleid Dobi, postawa jego podopiecznych w starciu z mistrzem Polski była najlepszą reakcją na to, co zaprezentowali w ostatnim ligowym spotkaniu z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza (0:2).

Legia w tym meczu była po prostu lepsza o jedną bramką. I to o bramkę, której nie powinniśmy stracić w taki sposób. Mimo że rywale prowadzili już od 6. minuty, to pokazaliśmy swoje dobre strony i stworzyliśmy lepsze sytuacje. Wiadomo, że przegraliśmy, ale trzeba być szczerym: graliśmy z mistrzem Polski i liderem ekstraklasy, jak równy z równym. Mieliśmy pomysł na grę, lecz brakowało wykończenia akcji – podkreślił Albańczyk.

Widzew, który w tym roku po pięciu latach wrócił do 1. ligi, ostatni raz wygrał z Legią 20 lat temu. Środowe spotkanie obu zasłużonych dla polskiego futbolu drużyn rozegrano w 110. rocznicę powstania Widzewa.

Widzew Łódź – Legia Warszawa 0:1 (0:1). Awans: Legia.

Bramka: 0:1 Mateusz Cholewiak (6).

Żółte kartki - Widzew: Patryk Mucha, Krystian Nowak. Legia: Bartosz Slisz.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Mecz bez udziału publiczności.