Kiepska seria Widzewa pokrywa się z kontuzjami czołowych piłkarzy - Juliusza Letniowskiego i Krystiana Nowaka. Przed porażką z Podbeskidziem zespół zanotował kolejno: 2:2 z ŁKS Łódź, 0:1 z Resovią i 1:1 z Miedzią. W Bielsku-Białej nie mogli też zagrać kontuzjowany Mattia Montini i pauzujący za żółte kartki Daniel Tanżyna.
Do przerwy kibice bramek nie oglądali, ale druga połowa była koncertem "Górali", a szczególnie Kamila Bilińskiego, który strzelił wszystkie cztery gole - w 49., 53., 86. i 90. minucie. 33-latek z 13 trafieniami przewodzi klasyfikacji strzelców.
Widzew od 73. minuty grał w dziesiątkę. Wówczas drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Patryk Stępiński.
W tabeli łodzianie mają dwa punkty przewagi nad Miedzią, która w poniedziałek podejmie przedostatniego Górnika Polkowice.
Podbeskidzie jest czwarte z sześcioma punktami straty do lidera. Trzecią lokatę zajmuje Korona Kielce, której mecz z piątym w tabeli GKS Tychy przełożono z uwagi na powołania piłkarzy do reprezentacji narodowych.
W drugim sobotnim spotkaniu ŁKS Łódź pokonał u siebie GKS Katowice 1:0. W 73. minucie bramkę z rzutu karnego zdobył Antonio Dominguez.