Dziennik Gazeta Prawana logo

Tomaszewski: Boruc musi wypić za błędy

8 grudnia 2008, 12:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Artur Boruc przez cztery miesiące popełnił tyle błędów, że ręce opadły nawet jego największym obrońcom. W ten weekend zawalił mecz z Hibernianem. Co dzieje się z Borucem? "Na jego postawę rzutują dwa wydarzenia: libacja we Lwowie i zdjęcia z imprezy, które obiegły cały świat" - ocenia Jan Tomaszewski, który w rozmowie z dziennikiem.pl radzi Borucowi usiąść przed lustrem i powiedzieć sobie w twarz: tak, zawaliłem!

>>>Brytyjskie media pastwią się nad Borucem

Fotki, na których Boruc całuje się ze swoją nową dziewczyną, pali cygaro i zasypia w kinie wzbudziły sensację nie tylko w Polsce, lecz także na Wyspach. "Boruc cieszył się dużym zaufaniem kibiców. Po wpadce we Lwowie ono osłabło, a po zdjęciach z warszawskiej imprezy obserwatorzy uwierdzili się w przekonaniu, że jemu nie zależy, że się stacza i znów ruszył w tany" - ocenia Tomaszewski.

"Artur musi teraz pokonać samego siebie. Niech usiądzie przed lustrem i porozmawia sam ze sobą. Musi zrobić rachunek sumienia i publicznie powiedzieć: zbłądziłem. Jak na razie nie umie tego zrobić. Wpadkę lwowską zbagatelizował i długo utrzymywał, że nic się nie stało. Po aferze zdjęciowej też milczał. A trzeba było już wtedy powiedzieć: <tak, spieprzyłem, a teraz wam udowodnię, że więcej mnie na aferach nie złapiecie>. Wtedy byłby rozgrzeszony przez kibiców i dziennikarzy. Faktom nie można zaprzeczać!" - analizuje "Tomek".

>>>Boruc: między bramką a kieliszkiem

Tomaszewski mówi, że Boruc sam narobił sobie wrogów. "Jest bardzo kontrowersyjny. Dopóki dobrze grał, nikt nie mógł się do niego przyczepić. Ale czaili się i teraz atakują, wykorzystując sytuację. Cały czas tylko czekali na jego potknięcie i cieszą się, że mieli rację. Dziennikarze na Wyspach, którzy kibicują Rangersom, aż zacierają ręce. Będą mu teraz dopieprzali w rewanżu za <wojnę religijną>, którą wywołał" - podkreśla.

Najgorsze jest jednak to, że bramkarz reprezentacji Polski najwyraźniej nie wytrzymuje presji i nagonki. "On teraz nie walczy z rywalami, tylko z opinią, na którą niestety sam sobie zapracował. W każdym meczu myśli tylko: <jak puszczę szmatę, to znów będą mi wypominać wszystkie afery>. Wcześniej grał na luzie, bo nie zżerało go poczucie winy. Przecież błędy popełnia każdy. To ludzka rzecz" - ocenia bramkarz, który zatrzymał Anglię.

>>>Tak Boruc leczy kontuzję: piwem i cygarem

Co musi zrobić Boruc, by wrócić do gry? "Potrzebuje kilku dobrych występów, na przykład w meczu z Rangersami. I musi przestać oszukiwać samego siebie. Na razie idzie w zaparte, udając że nic się nie dzieje, i mówiąc wszystkim <pocałujcie mnie w d...>. Dopóki nie zmieni swojego myślenia, będzie przegrywał" - kończy Tomaszewski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj