Maciej Żurawski: Na razie nic wielkiego się nie wydarzyło. Dzisiaj popołudniu mam spotkać się z wiceprezydentem klubu i porozmawiać o mojej przyszłości. Po tej rozmowie będę o wiele
mądrzejszy, ale wydaje mi się, że ciężko będzie zmienić klub już w zimowym oknie transferowym.
A niby dlaczego mieliby puścić mnie już teraz? Kiedy wczuwam się w rolę trenera albo prezesa, nawet ich rozumiem. Mamy tylko punkt straty do piątego miejsca, gwarantującego udział w play-off.
W Larissie wszyscy mobilizują się, żeby w drugiej połowie sezonu wywalczyć sobie przepustkę do Europy, a ja mam w tym pomóc. Od poprzedniego sezonu wiele się u nas pozmieniało. Gramy dwoma
skrzydłowymi z jednym wysuniętym napastnikiem. Jednak mimo tego, że mam pewny plac, taki system gry nie do końca mi odpowiada.
Pan to wie i ja również, ale ludzie w Grecji czasem myślą inaczej niż wszyscy dookoła. Zresztą, pewnie wielkich pieniędzy na moim transferze Larissa by nie zarobiła.
Sam nie wiem, w końcu u nas grał w pomocy. Ten temat jest jednak nieaktualny. Solano wrócił do Peru i w lidze greckiej na pewno już nie zagra.
Mam dobre relacje z trenerem Skorżą, jestem w stałym kontakcie z przedstawicielami klubu. Kiedyś w podobnej sytuacji napaliłbym się na ten transfer, ale jestem na tyle doświadczonym
zawodnikiem, że nie wykonuję żadnych nerwowych ruchów. Możemy sobie gdybać, ale tak naprawdę do transferu jest jeszcze daleko i nie za wiele mogę w tym temacie zrobić.
Pewnie, że tak! Tak naprawdę nigdy tego nie ukrywałem. W moim kontrakcie z Larissą jest zapis, który mówi, że możemy przedłużyć umowę do końca sezonu 2009/10. Nie chcę jednak wiązać
się z tym klubem na kolejny sezon. Niedawno po raz pierwszy od pięciu lat spędziłem w Polsce święta. Było bardzo sympatycznie i tak sobie myślę, że to dobry moment, żeby wrócić do kraju
na stałe.
Pieniądze naprawdę nie są dla mnie najważniejsze. Chcę po prostu wrócić do polskiej ligi i cieszę się, że Wisła mnie chce. W Krakowie mają silny zespół, który co roku walczy o
mistrzostwo Polski, powstaje tam nowoczesny stadion. Słyszałem, że od lipca w Wiśle będzie grał Łukasz Garguła. To bardzo dobra decyzja i kolejny dowód na to, że Wisła buduje mocną
drużynę.
Myślę, że dobrze by się nam razem grało, chociaż do tej pory nie mieliśmy zbyt wielu okazji do wspólnych występów. Kiedy regularnie grałem w pierwszym składzie, Paweł dopiero wchodził do drużyny. Sam jestem ciekaw, jak wyglądałaby nasza gra.
Być może. Są też inne sposoby, by przypomnieć o sobie Leo Beenhakkerowi, choć od naszej ostatniej rozmowy nikt ze sztabu szkoleniowego kadry się ze mną nie kontaktował. Nie zapominam o
reprezentacji, choć przy wyborze nowego klubu, kieruję się czym innym.
Kolejnego wyjazdu za granicę nie mam już w planach. Mógłbym opowiadać bajki, ile to wniosę do tej ligi, ale czas nie stoi niestety w miejscu. Nie jestem już tym piłkarzem, co 6 – 7 lat temu. Wciąż jednak stać mnie na grę na wysokim poziomie przez najbliższe dwa lub trzy lata.