Na trenerskiej giełdzie już od kilkunastu dni pojawiają się nazwiska, głównie szkoleniowców zagranicznych - m.in. Ukraińca Andrija Szewczenki, Chorwata Nenada Bjelicy oraz Hiszpana Roberto Martineza, prowadzącego do niedawna reprezentację Belgii.

Reklama

Chcemy, aby w eliminacjach Euro reprezentację poprowadził trener gwarantujący jej rozwój i realizację zakładanych celów. Nowy selekcjoner musi również poprawić wizerunek drużyny narodowej i odbudować zaufanie kibiców. Nasz wybór musi być przemyślany, dlatego nie będziemy deklarować konkretnych dat prezentacji selekcjonera. Jednocześnie zapewniamy, że wybór nowego szkoleniowca jest dla zarządu PZPN kwestią priorytetową – podkreślił prezes PZPN Cezary Kulesza.

Szef federacji już wcześniej zapowiedział, że - wbrew niektórym doniesieniom - znajomość języka polskiego lub rosyjskiego (który zna Kulesza) nie jest wymogiem. Liczyć się mają głównie kompetencje kandydatów, a nie ich paszport.

Jeżeli prezes wybierze znanego trenera zagranicznego, z "nazwiskiem", to przykryje wszystkie kontrowersje dotyczące reprezentacji i atmosfery wokół niej z ostatnich tygodni - powiedziała niedawno PAP anonimowo jedna z osób z federacji.

Kulesza ma trochę czasu na wybór nowego selekcjonera. Decyzja zostanie podjęta najwcześniej w styczniu. Okoliczności są o tyle sprzyjające, że "polska" grupa eliminacji mistrzostw Europy wydaje się teoretycznie najłatwiejsza z możliwych.

Nieco gorszy jest natomiast terminarz. Biało-czerwoni rozpoczną 24 marca meczem z Czechami na wyjeździe, a trzy dni później spotkają się z Albanią u siebie. W tej stawce są także niżej notowane Wyspy Owcze i Mołdawia. Na turniej w Niemczech awansują dwie drużyny z grupy.