Dziennik Gazeta Prawana logo

Portowcy odprawili Górnika z kwitkiem

22 sierpnia 2010, 08:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Arka Gdynia - Lech Poznań 20.30
Arka Gdynia - Lech Poznań 20.30/Inne
W ekstraklasie nie ma już zespołu bez strzelonego gola. Do 15 drużyn dołączyła w trzeciej kolejce Arka - w 43. minucie pierwszą w tym sezonie bramkę dla gospodarzy w meczu z Górnikiem Zabrze uzyskał Filip Burkhardt, który wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu stopera gości Adama Banasia na Mirko Ivanovskim. Zawodnik wpisał się na listę strzelców po ponad czterech latach przerwy. Arka ostatecznie wygrała z drużyną z Zabrza 2:0.

Arka Gdynia - Górnik Zabrze 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Filip Burkhardt (43-karny), 2:0 Tadas Labukas (90+1).

Żółta kartka - Górnik Zabrze: Michał Bemben, Adam Banaś.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 3 000.

Arka Gdynia: Norbert Witkowski - Marciano Bruma, Maciej Szmatiuk, Michał Płotka, Emil Noll - Miroslav Bozok, Marcin Budziński, Filip Burkhardt (88. Tadas Labukas), Paweł Zawistowski, Denis Glavina (68. Wojciech Wilczyński) - Mirko Ivanovski (76. Joseph Desire Mawaye).

Górnik Zabrze: Sebastian Nowak - Michał Bemben (90. Tomasz Chałas), Adam Banaś, Mariusz Jop, Mariusz Magiera - Grzegorz Bonin, Aleksander Kwiek, Mariusz Przybylski, Piotr Gierczak (76. Maciej Bębenek), Adrian Świątek (76. Daniel Sikorski) - Tomasz Zahorski.

Dopiero w 32. minucie oba zespoły miały po jednej sytuacji - najpierw Sebastian Nowak obronił uderzenie Pawła Zawistowskiego, a za chwilę groźną kontrę wyprowadzili zabrzanie. Piotr Gierczak odebrał w środku pola piłkę Marcinowi Budzińskiemu i zagrał do wychodzącego na wolne pole Tomasza Zahorskiego, który będąc sam na sam z Norbertem Witkowskim niepotrzebnie zwolnił i oddał bardzo słaby strzał po ziemi, z którym golkiper Arki nie miał żadnego problemu.

Drugą połowę rozpoczęli gospodarze od groźnego, aczkolwiek minimalnie niecelnego uderzenia z dystansu Ivanovskiego. W 55. minucie także z dalszej odległości przymierzył Bonin - tym razem piłka zmierzała w światło bramki i Witkowski ze sporymi problemami wybił ją na róg. Od tego momentu zaznaczyła się wyraźna przewaga gości.

W 62. minucie bramkarz gospodarzy odważnym wyjściem ubiegł Adriana Świątka, do którego podawał Zahorski. Trzy minuty później po centrze Gierczaka i główce Świątka piłka przeszła tuż obok słupka. W 68. minucie lewą stroną popędził Grzegorz Bonin, jednak jego dobrego dośrodkowania Zahorski nie potrafił zamienić na gola. Najlepszą okazję zmarnował jednak w 74. min Świątek. Po świetnej indywidualnej akcji Bonina boczny pomocnik Górnika przeniósł z sześciu metrów piłkę nad poprzeczką.

Do remisu mogli jeszcze doprowadzić w 85. minucie rezerwowy Maciej Bębenek oraz dwie minuty później Aleksander Kwiek, jednak obaj nie wykorzystali bardzo dobrych sytuacji.

Zmarnowane przez Górnika okazje zemściły się. W doliczonym czasie gry wprowadzony chwilę wcześniej Tadas Labukas ograł Banasia i uderzeniem z 16 metrów pokonał niepewnie interweniującego Nowaka. Był to jedyny celny strzał Arki oddany w drugiej połowie.

Powiedzieli po meczu:

Adam Nawałka (trener Górnika Zabrze): "Wynik cały czas był sprawą otwartą przez co mecz trzymał kibiców w napięciu do końcowego gwizdka. Walczyliśmy do ostatniej minuty i za tę determinację oraz ambitną postawę chciałbym podziękować swoim zawodnikom. Spotkanie rozgrywane było w bardzo dobrym tempie, nie brakowało także wypracowanych przez oba zespoły bramkowych okazji. Chociaż jesteśmy drużyną w trakcie budowy, bo wciąż się docieramy i zgrywamy, udało nam się przeprowadzić kilka niezłych akcji. Niektórzy zawodnicy uznali się już winnych tej porażki, ale ja nie zgadzam się z taką filozofią. Wygrywamy i przegrywamy razem, a nie w pojedynkę. Na pewno kluczowa dla wyniku nie była zmarnowała sytuacja przez Tomka Zahorskiego w pierwszej połowie, bo grać trzeba przez 90 minut. Po tej porażce nie załamujemy się, tylko chcemy iść naprzód".

Dariusz Pasieka (trener Arki Gdynia): "Przed meczem zapowiadałem, że Górnik to klasowa drużyna i rywale potwierdzili w Gdyni moją opinię. Zabrzanie przeprowadzili wiele naprawdę niezłych akcji i nie będę ukrywał, że w kilku sytuacjach, zwłaszcza w drugiej połowie, dopisało nam szczęście. Gra od początku nam się jednak nie układała. Za dużo podań kierowaliśmy do własnego bramkarza, a takie rozwiązania nie leżą w naszej taktyce. Po zdobyciu prowadzenia nie udało nam się przejąć kontroli nad boiskowymi wydarzeniami i dopiero bramka w ostatnich sekundach Tadasa Labukasa zapewniła nam zwycięstwo. Wykonaliśmy jednak kawał dobrej roboty. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się zwłaszcza nasi zmiennicy, Wojtek Wilczyński, Joseph Mawaye oraz właśnie Labukas."

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj