Bramki: 0:1 Krzysztof Bąk (11-głową), 1:1 Patryk Małecki (30), 2:1 Radosław Sobolewski (46), 3:1 Paweł Brożek (67-karny), 4:1 Andraz Kirm (69), 4:2 Tomasz Dawidowski (82), 5:2 Andraz Kirm (83).

Reklama

Żółta kartka - Wisła Kraków: Cezary Wilk. Lechia Gdańsk: Sergejs Kożans.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 15 000.

Wisła Kraków: Mariusz Pawełek - Erik Cikos, Osman Chavez, Gordan Bunoza, Dragan Paljić - Patryk Małecki, Radosław Sobolewski, Nourdin Boukhari (61. Cezary Wilk), Łukasz Garguła (79. Andres Lorenzo Rios), Andraz Kirm - Paweł Brożek (88. Maciej Żurawski).

Lechia Gdańsk: Paweł Kapsa - Deleu, Sergejs Kożans, Krzysztof Bąk, Hubert Wołąkiewicz (51. Marcin Kaczmarek) - Ivans Lukjanovs (71. Piotr Wiśniewski), Paweł Nowak, Abdou Traore, Łukasz Surma, Paweł Buzała (61. Tomasz Dawidowski) - Bedi Buval.

Fatalna postawa w defensywie (z wyjątkiem Mariusza Pawełka) i chimeryczna w ataku - tak wyglądała gra Wisły Kraków przez pierwsze pół godziny. Jednak gdańszczanie nie potrafili dostatecznie wykorzystać słabszego okresu Białej Gwiazdy. Od 30. minuty podopieczni trenera Roberta Maaskanta "przebudzili się", aby ostatecznie wygrać w efektownym rozmiarach.

W 11. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony - z rzutu wolnego - Brazylijczyka Deleu Krzysztof Bąk głową umieścił piłkę w siatce. Obok strzelca był Honduranin Osman Chavez, ale nie zdołał mu przeszkodzić.



Po zdobyciu gola piłkarze Lechii zaczęli atakować z animuszem i przez następne kilkanaście minut raz po raz było gorąco pod bramką Pawełka, np. w 29. minucie Francuz Bedi Buval w łatwy sposób ograł Chaveza, ale mając przed sobą tylko bramkarza Wisły - w sobotę bardzo dobrze dysponowanego - nie potrafił go pokonać.

Reklama

Fani gospodarzy w pewnym momencie nie wytrzymali i zaczęli gwizdać. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy krakowianie zaczęli jednak grać lepiej i wyrównali po strzale Patryka Małeckiego, który otrzymał piłkę od Słoweńca Andraza Kirma.

Tuż po przerwie Łotysz Sergejs Kożans sfaulował Pawła Brożka szarżującego lewym skrzydłem i sędzia zarządził rzut wolny. Po dośrodkowaniu na polu karnym Lechii doszło do sporego zamieszania, piłka trafiła w końcu do będącego kilka metrów przed nim Radosława Sobolewskiego, który pokonał Pawła Kapsę.

Chwilę później powinno być 3:1. Krakowianie przeprowadzili bardzo groźną, dwójkową akcję. Małecki tak odegrał do Marokańczyka Nourdina Boukhariego, że ten miał przed sobą tylko bramkarza z Gdańska, ale nie potrafił skutecznie uderzyć.

Lechia starała się odwrócić losy spotkania, dłużej utrzymywała się przy piłce, ale nie potrafiła wyrównać. Tymczasem w 67. minucie Paweł Brożek tak strzelił, że bramkarz Lechii zdołał tylko odbić piłkę, a biegnąc by ją wybić na rzut rożny sfaulował Kirma i sędzia podyktował rzut karny. Wykorzystał go Paweł Brożek.

Dwie minuty później gol Kirm przesądził w praktyce o zwycięstwie Wisły. Lechia co prawda zdobyła jeszcze "na otarcie łez" drugą bramkę, ale niejako w odpowiedzi znów Słoweniec - bardzo ładnym strzałem - pokonał gdańskiego bramkarza.