Ostatecznie Widzew zwyciężył 0:1.

Reklama

Bramki: 0:1 Adrian Budka (70).

Żółta kartka - Polonia Warszawa: Milos Adamovic. Widzew Łódź: Souheil Ben Radhia.

Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów 3 500.

Polonia Warszawa: Sebastian Przyrowski - Jakub Tosik, Tomasz Jodłowiec, Maciej Sadlok, Tomasz Brzyski - Adrian Mierzejewski, Łukasz Trałka, Łukasz Piątek (79. Patryk Rachwał), Milos Adamovic, Paweł Wszołek (69. Janusz Gancarczyk) - Daniel Gołębiewski (56. Artur Sobiech).

Widzew Łódź: Maciej Mielcarz - Souheil Ben Radhia, Sebastian Madera, Wojciech Szymanek, Dudu - Adrian Budka, Łukasz Broź, Riku Riski (88. Piotr Grzelczak), Mindaugas Panka, Paul Grischok (68. Przemysław Oziębała) - Nika Dżalamidze (78. Darvydas Sernas).

Przesunięty do drużyny Młodej Ekstraklasy Euzebiusz Smolarek nie okazał się jedyną "ofiarą" porządków, jakie w Polonii przeprowadza się po zwolnieniu holenderskiego trenera Theo Bosa. Jego następca - Piotr Stokowiec - na ławce rezerwowych zostawił m.in. nieskutecznego wiosną Artura Sobiecha oraz serbskiego obrońcę Dorde Cotrę, a w podstawowej jedenastce znaleźli się np. Daniel Gołębiewski, Tomasz Brzyski, Łukasz Piątek czy reprezentant Polski juniorów Paweł Wszołek.

W składzie gości jedyną niespodzianką był brak na boisku od początku gry litewskiego napastnika Darvydasa Sernasa.



Reklama

W pierwszym kwadransie na uwagę zasługiwały tylko dwie akcje Widzewa, ale ani debiutujący w podstawowym składzie Fin Riku Riski, ani Gruzin Nika Dżalamidze nie wykorzystali dogodnych okazji do zdobycia gola.

Poloniści sprawiali wrażenie zagubionych, jakby nie mających koncepcji na sforsowanie defensywy rywali. Nawet Adrian Mierzejewski, do tej pory motor napędowy drużyny, był niewidoczny. Gospodarze pierwszy celny strzał oddali w 40. minucie, jednak Maciej Mielcarz bez problemu obronił uderzenie głową Wszołka.

W pierwszej połowie zziębnięci kibice nie oglądali goli, choć tuż przed jej końcem Riski przegrał pojedynek sam na sam z Przyrowskim, a dobitkę Mindaugasa Panki zablokował Tomasz Jodłowiec.

Drugą część meczu lepiej rozpoczęły Czarne Koszule, ale w 48. minucie po zgraniu piłki przez Jodłowca z bliska głową do bramki nie trafił Łukasz Trałka. W 55. minucie Mielcarza strzałem z ostrego kąta próbował zaskoczyć Brzyski, ale skończyło się na rzucie rożnym.

Widzew szybko otrząsnął się i próbował kontratakować. Jedna z takich akcji przyniosła powodzenie. Po podaniu z głębi pola Panki sam przed Sebastianem Przyrowskim znalazł się Adrian Budka i technicznym uderzeniem obok bramkarza Polonii umieścił piłkę w siatce.

Gospodarze odpowiedzieli strzałem głową wprowadzonego po przerwie Sobiecha, po którym Mielcarz pewnie interweniował oraz uderzeniem Mierzejewskiego w słupek tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego.

Piłkarze Czarnych Koszul wiosną nie zdobyli jeszcze gola, a w sobotę praktycznie poważnie nie zagrozili bramce rywala. Tym samym, zamiast imieninowego prezentu, sprawili zawód nieobecnemu na stadionie prezesowi i właścicielowi klubu Józefowi Wojciechowskiemu. W takiej formie, jak w sobotę, czeka go sporo nerwów, zanim poloniści zapewnią sobie utrzymanie w ekstraklasie. O pogoni za ligową czołówką na Konwiktorskiej nikt już nie wspomina.