- stwierdził Mioduski w piątkowej rozmowie w Radiu ZET.
Jego zdaniem, kary powinny być surowsze, nie tylko finansowo, ale też potencjalnie nieść konsekwencje karne.
- podkreślił prezes Legii, nawiązując do niedawnych wydarzeń w krajowym futbolu ligowym.
Jak przyznał, panuje małe zrozumienie, jak ciężko wyeliminować coś, co ogólnie jest nazywane problemem rac.
- powiedział.
Podczas meczu ostatniej kolejki - Lecha z Legią w Poznaniu - z sektora kibiców gospodarzy poleciały na murawę race, a następnie niektórzy fani wbiegli na boisko. Spotkanie zostało przerwane w końcówce przy stanie 2:0 dla gości, Legii przyznano walkower i warszawski klub wywalczył tytuł po raz trzeci z rzędu.
Mioduski zwrócił uwagę, że wszelkie incydenty na polskich stadionach osłabiają kluby i powodują, że wartość produktu medialnego i możliwości sprzedaży praw maleją. Przekłada się to na poziom sportowy.
- dodał.
Szef Legii zaznaczył, że nie jest zwolennikiem obecności policji podczas meczów.
- podsumował.