Na trybunach w Gdańsku zasiadło blisko 20 tysięcy widzów, ale wielkiego widowiska nie obejrzeli. W całym meczu piłkarze obu drużyn oddali po jednym celnym uderzeniu. Cenne punkty Lechii zapewnił Sobiech, który po dośrodkowaniu Błażeja Augustyna trafił głową z sześciu metrów.

Emocjonująco było za to w Krakowie, gdzie Wisła zremisowała z Piastem Gliwice 2:2. "Biała Gwiazda" jest dziewiąta w tabeli i wciąż walczy o grę w grupie mistrzowskiej, ale osłabiona brakiem m.in. Jakuba Błaszczykowskiego oraz Marcina Wasilewskiego miała utrudnione zadanie. Piast natomiast w tabeli jest trzeci i teoretycznie jego cele są ambitniejsze.

"Nie ma trenera, gdy jego drużyna jest na trzecim miejscu, który powiedziałby, że nie interesują go europejskie puchary. Trzeba się jednak skupić na najbliższym meczu i jeśli uda się zrealizować cel, to będziemy się cieszyć" - przyznał trener Waldemar Fornalik.

Gliwiczanie objęli prowadzenie w 18. minucie, kiedy z rzutu wolnego trafił Patryk Dziczek. Później jednak dwa gole dla Wisły zdobył Matej Palcic. Słoweniec na listę strzelców wpisał się w 34. i 57. minucie. O podziale punktów zadecydowało trafienie Czecha Michala Papadopulosa w 79. minucie.

"Sytuacja w tabeli jest skomplikowana. Musimy teraz odpocząć i rozpocząć przygotowania do meczu z Zagłębiem w Lubinie. Wszystko wciąż jest w naszych rękach" - podkreślił prowadzący Wisłę Maciej Stolarczyk.

Jeśli krakowianie pokonają "Miedziowych" w ostatniej kolejce przed podziałem tabeli, to znajdą się w grupie mistrzowskiej. Zagłębie już w piątek dzięki golom w ostatnim kwadransie Bartłomieja Pawłowskiego oraz Damjana Bohara pokonało na wyjeździe Koronę Kielce 2:0 i w tabeli jest piąte. Nad Wisłą ma jednak tylko dwa punkty przewagi.

Co ciekawe Zagłębie i tak jest pewne gry w grupie mistrzowskiej. Wszystko dlatego, że znajdujące się tuż za nim ekipy Jagiellonii Białystok i Lecha za tydzień grają ze sobą i obie nie zdołają go wyprzedzić.

W ostatnim sobotnim meczu Jagiellonia na własnym obiekcie wygrała z zamykającym tabelę Zagłębiem Sosnowiec 2:1. Na gole Hiszpana Jesusa Imaza i Patryka Klimali goście odpowiedzieli jedynie trafieniem Francuza Vamary Sanogo.

W piątek niespodziewanie krok w kierunku utrzymania się w ekstraklasie zrobiła Miedź Legnica. Beniaminek wygrał u siebie z Cracovią 2:1. W pierwszej połowie bramki dla gospodarzy zdobyli Estończyk Artur Pikk i Hiszpan Juan Camara, a po przerwie dla "Pasów" trafił Filip Piszczek.

Miedź jest teraz 12. i ma siedem punktów przewagi nad przedostatnią Wisłą Płock, która jednak rozegrała o jeden mecz mniej.

W niedzielę Legia zagra na wyjeździe z Górnikiem Zabrze, a Pogoń Szczecin podejmie Arkę Gdynia. 29. serię spotkań w poniedziałek zakończy mecz Wisła Płock - Śląsk Wrocław.