Sękacz jest charakterystycznym, łatwo rozpoznawalnym ciastem. Tradycja jego wypieku ma kilkadziesiąt lat, zwłaszcza w północnej części województwa podlaskiego, gdzie są skupiska mniejszości litewskiej.

Ciasto robi się z kilkudziesięciu jajek oraz mąki, masła, cukru i śmietany. Wyrobione ciasto leje się na stożkowy walec umieszczony przed piecem lub otwartym ogniem, ciasto obraca się i zapieka, wtedy leje się kolejne warstwy. Kiedy kręci się rożnem, na sękaczu powstają charakterystyczne stożki lub sople.

Takiego ciasta będą mogli w sobotę skosztować kibice z Wielkopolski; przedstawiciele Jagiellonii zapowiadają, że od godz. 13 na placu przy Starym Browarze (od strony wejścia do nowej części przy ul. Ratajczaka), sękacz będzie serwowany prosto z klubowego autokaru. Mamy nadzieję, że ciasto będzie smakowało i zachęcimy Wielkopolan do odwiedzin naszego pięknego regionu. Wierzymy, że z Lechem Poznań zainspirujemy inne kluby do podobnych działań - powiedziała Agnieszka Klim, dyrektor marketingu Jagiellonii cytowana w klubowym komunikacie.

Sękacz w Poznaniu, to odpowiedź na świętomarcińskie rogale w Białymstoku. Gdy bowiem jesienią ub. roku w Święto Niepodległości oba zespoły zagrały ze sobą w pierwszej rundzie ekstraklasy, z Poznania przyjechała w klubowym autokarze partia pół tysiąca takich rogali. Czekał na nie tłum chętnych, więc wypieki rozeszły się bardzo szybko.

Mamy nadzieję, że teraz poznaniakom i Wielkopolanom równie mocno zasmakują sękacze przywiezione przez przedstawicieli Jagiellonii. Na boisku rywalizujemy, ale poza nim kolejny raz możemy pokazać, jak ważne jest dla nas przywiązanie do lokalnych tradycji. Kto wie, może te akcje +zarażą+ do działania również innych - dodał Maciej Henszel, rzecznik prasowy Lecha.

Początek meczu Lech - Jagiellonia w Poznaniu w sobotę o godz. 18. O tej samej porze rozpoczną się również wszystkie pozostałe spotkania ostatniej kolejki sezonu zasadniczego ekstraklasy.