Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0).

Bramki: 0:1 Dino Stiglec (62).

Żółta kartka - Wisła Kraków: Rafał Boguski. Śląsk Wrocław: Piotr Celeban, Michał Chrapek.

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 14 613.

Wisła Kraków: Michał Buchalik - David Niepsuj, Rafał Janicki, Lukas Klemenz, Maciej Sadlok - Jean Carlos (89. Aleksander Buksa), Rafał Boguski, Kamil Wojtkowski - Krzysztof Drzazga (79. Denys Bałaniuk), Paweł Brożek, Michał Mak.

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Łukasz Broź, Wojciech Golla, Piotr Celeban, Dino Stiglec - Krzysztof Mączyński, Michał Chrapek, Damian Gąska (67. Lubambo Musonda) - Robert Pich (77. Jakub Łabojko), Daniel Szczepan (86. Erik Exposito), Przemysław Płacheta.

Krakowianie przystąpili do tego meczu mocno osłabieni. Trener Maciej Stolarczyk nie mógł skorzystać z: Jakuba Błaszczykowskiego, Łukasza Burligi, Vukana Savicevica, a jeszcze w ostatniej chwili wypadł Vullnet Basha.

Szkoleniowiec wrocławian Vitezslav Lavicka miał większy komfort przy wyborze jedenastki. Wprawdzie Mateusza Radeckiego czeka jeszcze kilka tygodni przerwy, ale do zdrowia powrócił nowy kapitan zespołu – Krzysztof Mączyński, który nie grał w ostatnich sparingach.

Goście już w 2. minucie mogli objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rafał Janicki źle trafił w piłkę, ta spadła pod nogi Roberta Picha, którego strzał obronił Michał Buchalik, a Lukas Klemenz zapobiegł dobitce. Za moment lewym skrzydłem przedarł się Przemysław Płacheta, ograł Davida Niepsuja i idealnie wyłożył piłkę Pichowi. Strzał Słowaka oddany z kilku metrów odbił Klemenz.

Gospodarze groźną akcję przeprowadzili dopiero w 24. minucie. Maciej Sadlok wyłożył piłkę w polu karnym Jeanowi Carlosowi, ale z uderzeniem debiutującego w barwach Wisły Brazylijczyka poradził sobie Putnocky. Dziesięć minut później Słowak popisał się jeszcze lepszą interwencją, gdy obronił strzał głową Krzysztofa Drzazgi oddany z kilku metrów.

Pozyskany latem z Lecha Putnocky po raz kolejny uratował swój zespół przed stratą gola, gdy w 56. minucie znowu wygrał pojedynek z Drzazgą. W odpowiedzi Śląsk rozmontował krakowską defensywę i wydawało się, że Damian Gąska musi wpisać się na listę strzelców. Kopnięta przez niego piłka odbiła się jednak od słupka.

W 62. minucie nic już nie uratowało Wisły przed stratą gola. Dino Stiglec dopadł do piłki w polu karnym i huknął z całej siły w długi róg. Buchalik nie miał szans na skuteczną interwencję. Chorwat został latem pozyskany przez Śląsk z Olimpiji Lublana i w całym spotkaniu sprawiał bardzo solidne wrażenie. Może być mocnym punktem wrocławskiego zespołu.

Gospodarze, po stracie gola, nie potrafili zepchnąć rywala do defensywy. Atakowali wolno, schematycznie i nie stwarzali sobie okazji bramkowych.