Choć klub z Łodzi do najwyższej klasy rozgrywkowej wrócił po siedmiu latach gry w niższych ligach, a w 1. kolejce podejmował brązowego medalistę poprzedniego sezonu, po piątkowym meczu piłkarze ŁKS odczuwali duży niedosyt. Od 43. minuty - po brutalnym faulu serbskiego obrońcy Lechii Zarko Udovicica na Janie Grzesiku - grali bowiem w przewadze i byli bliżej zwycięstwa.
– tłumaczył Sekulski.
28-letni napastnik łodzian ocenił, że do zdobycia gola zabrakło więcej spokoju i wyrachowania pod bramką rywala. – podkreślił.
Prowadzony przez trenera Kazimierza Moskala beniaminek w debiucie był chwalony za odważny, ofensywny futbol oraz organizację gry, choć przeciwko Lechii wystąpił w pierwszoligowym zestawieniu, z tylko jednym obcokrajowcem w jedenastce.
– podsumował spotkanie trener Lechii Piotr Stokowiec.
Rozgrywający swój pierwszy mecz w ekstraklasie obrońca łodzian Maksymilian Rozwandowicz dodał, że do wymarzonego debiutu zabrakło jedynie zwycięstwa. – mówił 25-letni obrońca.
Kapitan ŁKS Michał Kołba wskazał natomiast, że remis z czołowym zespołem poprzedniego sezonu to dobry prognostyk na przyszłość. 27-letni bramkarz ma nadzieję, że w kolejnych meczach jego koledzy z pola zachowają prezentowany do tej pory styl. – zaznaczył Kołba, dla którego również był to premierowy występ w ekstraklasie.
W 2. kolejce łodzian czeka wyjazdowe spotkanie z Cracovią, a Lechia podejmie Wisłę Kraków.