Mecz powinien rozpocząć się idealnie dla Zagłębia, które już w pierwszych minutach miało stuprocentową okazję, by zdobyć gola. Z prawej strony wzdłuż bramki zagrał Kacper Chodyna i Sasa Zivec miał tylko z kilku metrów trafić do siatki. Słoweniec dokonał jednak rzeczy wielkiej, bo posłał piłkę nad poprzeczką.

Reklama

Radomiak przetrzymał początkowy napór Zagłębia i sam zaczął coraz częściej gościć pod polem karnym bramki Dominika Hładuna. Do jednej z akcji podłączył się Raphael Rossi i dostał doskonałe podanie z prawej strony. Brazylijski obrońca był zupełnie sam i mierzonym strzałem głową posłał piłkę do siatki.

Stracony gol wyraźnie podciął skrzydła gospodarzom, którzy po świetnych pierwszych dziesięciu minutach, teraz grali wolno i przede wszystkim bardzo niedokładnie. Goście rzadziej posiadali piłkę, ale jak już ją mieli, łatwo przedostawali się pod pole karne Zagłębia.

Minęło dziesięć minut po pierwszym golu i Radomiak powinien prowadzić już 2:0, ale Karol Angielski fatalnie się pomylił i posłał piłkę obok bramki. Kilkadziesiąt sekund później po zagraniu Mauridesa napastnik Radomiaka ponownie stanął przed szansą, ale tym razem się nie pomylił. Huknął bez przyjmowania w bliższy róg bramki i Hładun był bez szans.

Reklama

Goście mogli na przerwę schodzić z jeszcze jednym golem. Po pomysłowo rozegranym rzucie wolnym z pola karnego strzelał Maurides, ale bramkarz Zagłębia zdołał zatrzymać piłkę na linii. Lubinianie takich okazji nie mieli i poza strzałami z dystansu, nie potrafili zagrozić bramce przyjezdnych.

Na początku drugiej połowy Zagłębie miało najlepszą z możliwych okazji na zdobycie gola kontaktowego, bo po faulu Rossiego na Karolu Podlińskim sędzia podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Filip Starzyński, ale Filip Majchrowicz zdołał odbić jego strzał.

Po zmianie stron podopieczni trenera Dariusza Żurawia grali już zdecydowanie szybciej, a przede wszystkim dokładniej i w polu karnym Radomiaka zaczęło się robić groźnie. Świetną okazję na gola miał m.in. Aleksandar Pantic, ale minimalnie się pomylił.

Temperatura na boisku wzrosła ponownie w 65. minucie, kiedy Angielski nadepnął leżącego na ziemi Mateusza Bartolewskiego, za co został ukarany drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką. Pomiędzy piłkarzami obu zespołów doszło w tym momencie do przepychanek, w które wtrącił się rezerwowy Zagłębia Sasa Balic. Czarnogórzec uderzył w twarz jednego z zawodników Radomiaka i został ukarany czerwoną kartką.

Na tym emocje w Lubinie się skończyły. Chociaż gospodarze grali w przewadze, nie potrafili poważniej zagrozić rywalom. Radomiak mądrze się bronił, zagęszczał grę na własnej połowie i utrzymał dwubramkowe prowadzenie.

KGHM Zagłębie Lubin - Radomiak Radom 0:2 (0:2).
Bramki: 0:1 Raphael Rossi (15.), 0:2 Karol Angielski (27.).
Żółte kartki: KGHM Zagłębie Lubin - Mateusz Bartolewski, Dominik Hładun, Erik Daniel, Filip Starzyński; Radomiak Radom - Karol Angielski, Raphael Rossi, Maurides.
Czerwone kartki: Radomiak Radom - Karol Angielski (65., za drugą żółtą); KGHM Zagłębie Lubin - rezerwowy Sasa Balic (66., za uderzenie rywala).
Sędzia: Paweł Malec (Łódź).
Widzów: około 2000.
KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun - Kacper Chodyna, Kamil Kruk, Aleksandar Pantic, Mateusz Bartolewski - Erik Daniel, Łukasz Poręba, Jakub Żubrowski (85. Ilja Żygulow), Filip Starzyński (90+2. Daniel Dudziński), Sasa Zivec (76. Patryk Kusztal) - Karol Podliński.
Radomiak Radom: Filip Majchrowicz - Damian Jakubik, Raphael Rossi, Mateusz Cichocki, Dawid Abramowicz - Leandro (90. Meik Karwot), Michał Kaput, Filipe Nascimento (81. Tiago Matos), Luis Machado (81. Artur Bogusz) - Karol Angielski, Maurides (90. Dominik Sokół).