Dziennik Gazeta Prawana logo

Kucharczyk oraz Grosicki weszli z ławki i zapewnili Pogoni 3 punkty [WIDEO]

21 listopada 2021, 17:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zawodnik Pogoni Szczecin Kosta Triantafyllopoulos (P) i Rafał Makowski (L) ze Śląska Wrocław podczas meczu 15. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy
<p>Zawodnik Pogoni Szczecin Kosta Triantafyllopoulos (P) i Rafał Makowski (L) ze Śląska Wrocław podczas meczu 15. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy</p>/PAP
Pogoń Szczecin po meczu, w którym dominowała od pierwszej do ostatniej minuty, pokonała Śląsk Wrocław 2:1. Portowcy za tydzień u siebie zagrają z Lechią Gdańsk o pozycję wicelidera.

Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Pogoni Kosta Runjaic przestrzegał, że Śląsk najwięcej bramek strzela w pierwszych kwadransach meczów. A że najlepsza obroną jest atak, to taktycznie swój zespół ustawił tak, aby nie pozwolić rywalowi na zdobycie bramki. Przez pierwszy kwadrans więc gospodarze całkowicie zamknęli rywali i nie dali im wejść na własną połowę. W zamian tego sami mieli kilka okazji do zdobycia prowadzenia.

Pierwszą – doskonałą – już w 4. min zmarnował Sebastian Kowalczyk, który miał przed sobą pustą bramkę, ale się pogubił. Potem jeszcze próby strzałów Rafała Kurzawy, Jeana Carlosa i Kowalczyka były blokowane i gościcie przetrwali oblężenie. Za to sami byli autorami akcji, która mogła przynieść prowadzenie. W 22 min zapanował chaos w polu karnym Pogoni, który zakończył się uderzeniem Petra Schwarza z 15 m. Gospodarzy przed stratą gola uratowała poprzeczka.

W odpowiedzi Kacper Kozłowski w swoim stylu wymanewrował w polu karnym kilku obrońców. Strzelił, Matus Putnocky odbił piłkę przed siebie, a Luke Zahovica przed dobitką uprzedził jeden z obrońców Śląska. Potem jeszcze dwa razy bramkarz gości dwukrotnie łapał strzały Kurzawy z dystansu, a że goście nie mieli kolejnych okazji, to pierwsza część zakończyła się bezbramkowo.

Po wznowieniu gry sytuacja się nie zmieniła. Nadal gospodarze wyraźnie dominowali. W 48. min Zahovic był w dogodnej sytuacji po podaniu Kowalczyka, ale minimalnie chybił. Pięć minut później filigranowy napastnik gospodarzy już się nie pomylił i prostopadłe dogranie Kurzawy zamienił na prowadzenie. Tyle, że trwało ono kilkadziesiąt sekund, bo zaraz po wznowieniu gry piłka trafiła na lewe skrzydło do Dina Stigleca, ten zacentrował w pole karne i Rafał Makowski głową wyrównał.

Tylko na chwilę gol dla gości wyprowadził z koncepcji gry Portowców. Po kilku minutach ponownie odzyskali zdecydowaną przewagę. W 71. min trener Runjaic zdjął z boiska Zahovica. Wydawało się to błędem, bo Słoweniec był jednym z najlepszych na boisku. Za niego na szpicę ataku wszedł Michał Kucharczyk. Do tego na boisku pojawił się Kamil Grosicki i właśnie obaj zmiennicy wypracowali gola na 2:1. „Grosik” z lewej strony pola karnego technicznie dośrodkował, a „Kuchemu” pozostało dostawić głowę, by zdobyć zwycięską bramkę.

Pogoń Szczecin - Śląsk Wrocław 2:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Luka Zahovic (53), 1:1 Rafał Makowski (55-głową), 2:1 Michał Kucharczyk (75-głową)
Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Rafał Makowski, Erik Exposito
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 6 994
Pogoń Szczecin: Dante Stipica - Jakub Bartkowski, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Luis Mata - Jean Carlos Silva (62. Kamil Grosicki), Damian Dąbrowski, Kacper Kozłowski (71. Mateusz Łęgowski), Sebastian Kowalczyk (83. Kamil Drygas), Rafał Kurzawa (83. Piotr Parzyszek) - Luka Zahovic (71. Michał Kucharczyk)
Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Łukasz Bejger, Wojciech Golla, Diogo Verdasca - Patryk Janasik (88. Marcel Zylla), Rafał Makowski (63. Adrian Łyszczarz), Krzysztof Mączyński, Petr Schwarz (84. Caye Quintana), Waldemar Sobota (63. Robert Pich), Dino Stiglec (88. Víctor Garcia) - Erik Exposito

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNie żyje były piłkarz Legii Warszawa. Zginął tragicznie »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj