Na pewno nie był to łatwy czas. Dopadł nas COVID-19, wiele treningów było indywidualnych. Mecz będzie weryfikował dyspozycję zespołu. Mam nadzieję, że te miesiące wspólnej pracy, które są za nami, spowodują, iż będzie dobra - dodał szkoleniowiec, odpowiadając na pytania dziennikarzy.

Reklama

Podkreślił, że nie bierze pod uwagę ewentualnego wpływu na postawę rywali medialnego szumu wokół przejścia ich trenera Marka Papszuna do Legii Warszawa.

To na pewno mocna drużyna, z która nie gra się łatwo. Jej piłkarze wiedzą, czego chcą. Zasmakowali grania o coś wielkiego. Po prostu musimy przygotowani na starcie z zespołem, który też za wszelką cenę będzie chciał wygrać - ocenił.

Piast ma do rozegrania w grudniu trzy ligowe mecze wciągu ośmiu dni - z Rakowem i Radomiakiem (przełożony z 5 grudnia) oraz Stalą Mielec u siebie.

Reklama

Zobaczymy, jaki wpływ będzie miało przejście zakażeń na formę i wydolność piłkarzy. Liczę, że zniesiemy te obciążenia i zapunktujemy w tych ostatnich w roku spotkaniach. Pracowaliśmy na swoją dyspozycję nie tylko ostatnio - podsumował Fornalik.

Pomocnik gliwiczan Damian Kędzior podkreślił, że częstochowianie są mocną, zgraną ekipą, prowadzoną od lat przez tego samego szkoleniowca.

Mróz problemem dla piłkarzy?

Piątkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 20.30, kiedy może być dość zimno.

Ostatni mecz w Termalicą (2:1 przy padającym śniegu) pokazał, że potrafimy sobie radzić w tych warunkach. Ja jestem z Białegostoku, grałem w Suwałkach czyli na polskim biegunie zimna - dodał zawodnik, który ostatnie trzy sezony spędził w „ciepłych krajach”, tj. Chorwacji, Hiszpanii i Turcji.

W Turcji rzeczywiście była zupełnie inna pogoda, niż w Polsce, ale nie mam problemów z warunkami atmosferycznymi. Trzeba się do nich przystosować i nie ma tu żadnych wymówek - stwierdził.