Tradycyjnie na przedmeczowej konferencji z przedstawicielami mediów miał się spotkać trener Ivan Djurdjevic, ale w piątek było inaczej.
– wyjaśnił powody nieobecności szkoleniowca jego asystent.
Później rozmowa dotyczyła już tylko spraw czysto piłkarskich, a przede wszystkim Rakowa, który do Wrocławia przyjedzie zaraz po odpadnięciu z eliminacji Ligi Konferencji. Częstochowianie przegrali ze Slavią Praga 0:2 tracąc decydującego gola w doliczonym czasie dogrywki.
– skomentował Stachowiak.
Dla Śląska będzie to już trzeci mecz z zespołem grającym w europejskich pucharach, bo wcześniej mierzył się już z Pogonią Szczecin i Lechem Poznań. Na dziewięć zdobytych punktów w lidze, z tymi dwoma ekipami uzyskał sześć, a z beniaminkami (Koroną Kielce i Widzewem Łódź) tylko jeden.
Trener Śląska zgodził się z twierdzeniem, że biorąc pod uwagę wyniki, z silniejszymi zespołami wrocławianom gra się lepiej.
– dodał.
Śląsk z Rakowem powinien wystąpić w najmocniejszym możliwym składzie, bo nikt nie musi pauzować za kartki. Problemy zdrowotne ma Michał Rzuchowski, ale jest na tę chwilę zawodnikiem wchodzącym z ławki rezerwowych. Do treningów powrócił z zespołem za to Hiszpan Nahuel Leiva, którego z ostatniego meczu z Cracovią wykluczyły sprawy rodzinne.
– zdradził Stachowiak.
Na koniec asystent Djurdjevica jeszcze raz odniósł się do choroby pierwszego szkoleniowca Śląska.
– zapewnił.
Raków jest rywalem, z którym Śląsk ma jeden z najgorszych bilansów w ekstraklasie. Oba zespoły do tej pory na najwyższym szczeblu rozgrywkowym mierzyły się z sobą 10 razy i wrocławianie wygrali tylko raz. Cztery razy zwyciężył zespół z Częstochowy i pięciokrotnie był remis. Bramki 10-4 dla Rakowa.
Początek meczu w niedzielę o godz. 15.