Śląsk Wrocław – Warta Poznań 0:2 (0:1)

Reklama

Bramki: 0:1 Enis Destan (10), 0:2 Milan Corryn (90+4-głową).

Żółta kartka – Warta Poznań: Mateusz Kupczak, Adrian Lis.

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa). Widzów: 5 126.

Śląsk Wrocław: Michał Szromnik – Martin Konczkowski, Konrad Poprawa, Diogo Verdasca (46. Petr Schwarz), Daniel Gretarsson - John Yeboah (74. Caye Quintana), Patrick Olsen, Karol Borys (74. Adrian Łyszczarz), Nahuel Leiva (66. Dennis Jastrzembski), Victor Garcia - Erik Exposito.

Reklama

Warta Poznań: Adrian Lis - Konrad Matuszewski (58. Kajetan Szmyt), Mateusz Kupczak, Robert Ivanov, Dawid Szymonowicz, Jan Grzesik – Miłosz Szczepański (58. Maciej Żurawski), Niilo Maenpaa (77. Kamil Kościelny), Michał Kopczyński, Luis Miguel (71. Wiktor Pleśnierowicz) – Enis Destan (58. Milan Corryn).

Mecz od pierwszej minuty wyglądał tak, jak się można było tego spodziewać – Warta cofnęła się na własną połowę i wyczekiwała, co zrobi Śląsk, a wrocławianie byli przy piłce, prowadzili grę i zostali zmuszeni do ataku pozycyjnego. Przyjezdni jeszcze mocniej zagęścili przedpole własnego pola karnego po sytuacji z dziesiątej minuty.

Reklama

Po dośrodkowaniu z prawej strony piłka leciała wysoko i wydawało się, że Michał Szromnik pewnie ją złapie. Bramkarz Śląska popełnił jednak fatalny błąd i wpadając na kolegę z drużyny wypuścił z rąk piłkę, do której dopadł Enis Destan i z bliska trafił do siatki.

Po strzeleniu gola Warta jeszcze mocniej skupiła się na defensywie i po stracie piłki całym zespołem stawała na 30 metrze od własnej bramki. Gospodarze mieli optyczną przewagę, ale nie mieli pomysłu na przebicie się przez mur białych koszulek.

Groźniejsze były wypady gości, którzy czasami wychodzili w przewadze i przy dokładniejszym rozegraniu ataku mogli zagrozić bramce Śląska. Momentami wrocławianie zamykali przyjezdnych w ich polu karnym, ale poza kilkoma dośrodkowaniami i zablokowanym strzałem Erika Exposito, nic z tego nie wynikało. Podopieczni Ivana Djurdjevica grali przede wszystkim za wolno, aby zaskoczyć rywali.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił: Śląsk miał piłkę, atakował, a Warta skupiała się na przeszkadzaniu i bronieniu.

W przeciwieństwie jednak do pierwszej połowy już kilka minut po wznowieniu gry wypracowali sobie sytuację bramkową. Po dośrodkowaniu i niepewnej interwencji Adriana Lisa okazję miał Exposito, lecz z kilku metrów trafił wprost w bramkarza gości.

Kilka minut później zziębnięte trybuny stadionu we Wrocławiu się rozgrzały. Jan Grzesik powalił w polu karnym Johna Yeboaha i arbiter wskazał na jedenasty metr. Sytuacja nie była jednak jednoznaczna i później kilka minut trwała jej analiza. Arbiter ostatecznie wycofał się ze swojej decyzji, co miejscowi kibice przyjęli z ogromnym niezadowoleniem.

Kolejne fragmenty wyglądały bez zmian – Śląsk bił głową w mur, a Warta kopała piłkę jak najdalej od własnej bramki. Momentami cały zespół gości stał we własnym polu karnym i nawet nie był zainteresowany wyjściem z akcją ofensywną.

Im było bliżej końca meczu, tym gospodarze coraz więcej ryzykowali angażując się niemal całym zespołem w ataki. W doliczonym czasie goście wykorzystali mocno ofensywne nastawienie Śląska, wyprowadzili kontratak, który skutecznie strzałem głową wykończył Milan Corryn. Na tym emocje we Wrocławiu się skończyły, bo już nic nie mogło odebrać gościom zwycięstwa.

Autor: Mariusz Wiśniewski