Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Legii ma pretensje do sędziego Marciniaka. Chodzi o zderzenie Tobiasza z Jędrzejczykiem

26 sierpnia 2024, 08:24
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Kacper Tobiasz
Kontuzjowany bramkarz Legii Warszawa Kacper Tobiasz (C) podczas meczu piłkarskiej Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław/PAP
Kacper Tobiasz i Artur Jędrzejczyk nie będą dobrze wspominać meczu z Śląskiem Wrocław. Piłkarze Legii Warszawa zderzyli się ze sobą i wylądowali w szpitalu. Według trenera "wojskowych" winę za to ponosi sędzia Szymon Marciniak, który wcześniej powinien przerwać grę. 

Do zdarzenia doszło w doliczonym czasie gry. Między Tobiaszem i Jędrzejczykiem zabrakło komunikacji. Obaj zawodnicy chcieli wybić piłkę. W efekcie zderzyli się głowami. 

Tobiasz i Jędrzejczyk wrócili do Warszawy

Bramkarz i obrońca upadli na murawę. Polała się krew. Służby medyczne od razu przystąpiły do pracy. Tobiasz i Jędrzejczyk o własnych siłach opuścili boisko, ale prosto z niego udali się do szpitala. 

Po przejściu badań skończyło się na strachu i kilku szwach. Legioniści wracali do Warszawy klubowym autokarem, razem z zespołem. Wszystko wskazuje na to, że nic groźnego się nie stało.

Feio nie powiedział wprost, o co mu chodzi

Po meczu gościem programu "Liga+ Extra" w Canal Plus był trener Legii. Goncalo Feio zapytany przez prowadzącego o zdrowie piłkarzy na końcu swojej wypowiedzi dodał: Do tej sytuacji nigdy nie powinno dojść.

Feio nie chciał wytłumaczyć, o co dokładnie mu chodzi, ale po chwili sytuacja została przeanalizowana na zapisie wideo i wyszło, że prawdopodobnie szkoleniowiec Legii ma pretensje do sędziego Marciniaka.

Czy Marciniak popełnił błąd?

Chwilę przed zderzeniem Tobiasza z Jędrzejczykiem - Blaż Kramer został powstrzymany przez Aleksandra Paluszka. Zdaniem Marciniaka faulu nie było i arbiter nie przerwał gry. 

Natomiast Feio prawdopodobnie uważa, że przepisy zostały złamane i gra powinna być w tamtym momencie przerwana. Gdyby tak się stało nie doszłoby do feralnego zderzenia Jędrzejczyka i Tobiasza. 

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMundial 2026. Hiszpanie zrehabilitowali się po kompromitacji w pierwszym meczu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj