Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech pognębił Legię. Siedem goli w hicie Ekstraklasy. Słabość drużyny Feio obnażona

10 listopada 2024, 19:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ali Gholizadeh i Joel Pereira
Zawodnicy Lecha Poznań Ali Gholizadeh (L) i Joel Pereira (P) cieszą się z bramki zdobytej w meczu 15. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy z Legią Warszawa/PAP
Lech Poznań w szlagierze 15. kolejki Ekstraklasy pokazał moc. Lider tabeli był zdecydowanie lepszy i zasłużenie pokonał Legię Warszawa 5:2. Goście po tej porażce znów tracą do "Kolejorza" aż 9 punktów i w ich wypadku walka o mistrzowski tytuł staje się coraz mniej realna.

Pojedynek Lecha z Legią był widowiskiem godnym miana hitu. Siedem goli i mnóstwo emocji, przynajmniej do przerwy, bo w drugiej połowie grał i zdobywał bramki już tylko "Kolejorz".

Gholizadeh rozpoczął "strzelaninę" w Poznaniu

Kibice na stadionie przy ul. Bułgarskiej na pierwszego gola nie musieli długo czekać. Już w 5. minucie fani Lecha mieli powody do zadowolenia. Technicznym uderzeniem popisał się Ali Gholizadeh i Gabriel Kobylak pierwszy raz tego wieczora został zmuszony do kapitulacji.

Pierwszy kwadrans zdecydowanie należał do gospodarzy, ale później do głosu doszli goście, którzy wykorzystali okres swojej przewagi. 

Kozubal z pierwszym golem w Ekstraklasie

W 29. minucie wyrównującego gola strzelił Marc Gual. Hiszpan po zgraniu piłki głową przez Luquinhas z bliska trafił do bramki Bartosza Mrozka. 

Lech prowadzenie odzyskał dziesięć minut później. Swojego pierwszego gola w Ekstraklasie strzelił Antoni Kozubal. 

Pech Sousy tuż przed przerwą

Gdy wydawało się, że "Kolejorz" zejdzie na przerwę z przewagą jednej bramki, to w polu karnym Lecha trafiła w rękę Afonso Sousę. Zagranie Portugalczyka było przypadkowe, ale zgodnie z przepisami sędzia Szymon Marciniak nie miał innego wyjścia jak podyktować jedenastkę dla Legii.

Do piłki podszedł Rafał Augustyniak. 31-letni zawodnik okazał się bezbłędnym egzekutorem. 

Lech po przerwie zmiótł Legię z murawy

Po wyjściu z szatni na drugą połowę Lech nie czekał tylko od razu ruszył do ataku. Podopieczni Nielsa Frederiksena zagrali koncertowo, z pomysłem i polotem. Byli szybcy, kreatywni i co najważniejsze skuteczni. 

Lechici obnażyli wszystkie słabości Legii. Pokazali, że obrona warszawskiego zespołu jest dziurawa jak ser szwajcarski, a to że w poprzednich meczach punktowała i praktycznie nie traciła goli bardziej było wynikiem słabości rywali, ich nieskuteczności i szczęścia. 

W Poznaniu fart się skończył. W drugiej połowie Lech nie pozostawił złudzeń podopiecznym Goncalo Feio, kto jest lepszy. 

Sousa i Ishak dobili Legię

Najpierw w 50. minucie Sousa zrehabilitował się za rękę w polu karnym. Portugalczyk pewnie wykończył piękną akcję całego zespołu. 

Dziewięć minut później było już 4:2. Tym razem na listę strzelców wpisał się Mikael Ishak. Znów gospodarze w defensywę przyjezdnych weszli, jak w masło i Szwed nie miał kłopotów z umieszczeniem piłki w siatce.

Na tym nie koniec popisów strzeleckich "Kolejorza". W 69. minucie wynik spotkania na 5:2 ustalił Sousa. Fatalny błąd popełnił Gual tracąc piłkę na własnej połowie. Zabrał mu ją Kozubal, który popędzi na bramkę Legii i wyłożył ją jak na tacy Sousy. 

Feio znów siedzi na goracym stołku

Lech zasłużenie wygrał dzięki temu wrócił na fotel lidera, który na chwilę po remisie z Rakowem Częstochowa na chwilę zajęła Jagiellonia Białystok.

Legia do ekipy z Poznania ponownie traci aż 9 punktów i na razie nie liczy się w wyścigu o mistrzostwo Polski. Dotkliwa porażka w stolicy Wielkopolski spowoduje, że ponownie wrócą spekulacje na temat przyszłości Feio. Portugalski szkoleniowiec był krytykowany od początku sezonu. Ostatnio lepsze wyniki sprawiły, że pożar został ugaszony, ale teraz stołek trenerski pod 34-latkiem zrobił się gorący. 

24b10340-38337369.jpg
Rafał Augustyniak/Jakub Kaczmarczyk
24b10375-38337364.jpg
Sędzia główny spotkania Szymon Marciniak/Jakub Kaczmarczyk
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj