Dziennik Gazeta Prawana logo

Ameyaw nabrał sędziego. Kontrowersyjny rzut karny dla Rakowa w meczu z Jagiellonią

10 listopada 2024, 17:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Adrian Dieguez i Michael Ameyaw
Zawodnik Jagiellonii Białystok Adrian Dieguez (P) i Michael Ameyaw (C) z Rakowa Częstochowa podczas meczu 15. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy/PAP
Raków Częstochowa przerwał serię meczów bez porażki Jagiellonii Białystok. Podopieczni Marka Papszuna wygrali na Podlasiu 1:0. Gola na wagę trzech punktów zdobyli z kontrowersyjnego rzutu karnego. Wydaje się, że Michael Ameyaw nabrał sędziego Jarosława Przybyła. 

Pojedynek Jagiellonii z Rakowem był jednym z hitów tej serii gier. W Białymstoku zmierzył się drugi zespół tabeli z trzecim. 

Teatralny upadek Ameyawa

Mecz znakomicie zaczął się dla gości. Już w 5. minucie Raków objął prowadzenie. W polu karnym gospodarzy upadł Ameyaw, a sędzia Przybył wskazał odgwizdał faul i wskazał na jedenasty metr. 

Decyzja arbitra budzi jednak sporo kontrowersji, bo wydaje się, że Ameyaw nabrał sędziego. Skrzydłowy Rakowa sporo dodał od siebie i w teatralny sposób wymusił podyktowanie rzutu karnego, który po chwili na gola zamienił Ivi Lopez.

Sędzia Przybył nie mógł w tej sytuacji skorzystać z pomocy VAR, bo system wspierający arbitrów miał awarię i nie działały monitory.

Imaz trafił pod poprzeczkę

Dla Rakowa mecz nie mógł ułożyć się lepiej. Szybko zdobyta bramka pozwoliła podopiecznym Papszuna stosować ulubioną taktykę. Oddać piłkę rywalowi i na własnej połowie czekać na błąd, by przechwycić piłkę i po szybkim kontrataku poszukać gola na 2:0. 

To się jednak nie udało. Za to nagrodzone zostały wysiłki miejscowych. Piłkarze Jagiellonii atakowali i konsekwentnie dążyli do odrobienia straty. 

Udało im się to w 68. minucie. Do siatki świetnie broniącego w tym spotkaniu Kacpra Trelowskiego trafił Jesus Imaz. Hiszpan pokonał golkipera Rakowa mocnym uderzeniem pod poprzeczkę. 

Raków bronił bramki jak Kmicic Częstochowy

Po zdobyciu wyrównującego gola ekipa Adriana Siemieńca nie zwalniała tempa. Raków bronił się dość desperacko, ale przetrwał nawałnicę Jagiellonii i wyprowadził cios.

Po stałym fragmencie gry Zoran Arsenic strzałem głową pokonał Sławomira Abramowicza. 

Jagiellonia grała do końca

To jednak nie koniec emocji. Jagiellonia rzuciła się do ataku i w doliczonym czasie gry ponownie udało się jej doprowadzić do remisu. 

Sędzia Przybył drugi raz w tym spotkaniu podyktował rzut karny. Tym razem za zagranie piłki ręką. Do futbolówki podszedł Afimico Pululu i pewnym strzałem ustalił wynik meczu na 2:2. 

Jagiellonia dzięki zdobytemu punktowi awansowała na fotel lidera. Zostanie na nim przynajmniej do zakończenia pojedynku Lecha Poznań z Legią Warszawa. 

24b10226-38337349.jpg
Rui Nene i Vladyslav Kochergin/Artur Reszko
24b10224-38337339.jpg
Aurelien Nguiamba i Jonatan Braut Brunes/Artur Reszko
24b10228-38337344.jpg
Michal Sacek i Ivi Lopez/Artur Reszko
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj